
Kocham hejt. Zarówno ten internetowy jak i taki z obrabiania czterech liter za plecami..taki prawie na żywo.
Mówię to zupełnie bez cienia ironii. Naprawdę go kocham.
Zawsze to poprawia mi humor…
Bo zazwyczaj dowiaduję się, że sr@m siankiem, mam złotą jabłonkę w swojej willi na Karaibach, czy klasycznie bogatych rodziców, którzy mnie rozpuścili.
Bo nikt uczciwie zarabiający nie może sobie pozwolić na wypad za miasto na weekend, raz czy dwa razy w miesiącu.
Zatem TAK, jestem cholernie nieuczciwy…
Bo wstaję około siódmej i robię krótki trening żeby się rozbudzić. Śniadanie chociaż szybkie, to staram się zjeść z Kasią bo jeden posiłek musimy jeść razem… (taki rytuał dziwnych ludzi). Potem kawa w samochodzie i do 14 spawam albo kładę papę na dachu, albo cokolwiek innego co przynosi mi te nieuczciwe pieniądze. Potem jadę do klubu gdzie spędzam czas trenując innych ludzi, tak do 22 czasem ciut dłużej. Wracam, kładę się, wstaję. Robię. I wrzucam każdy oszczędzony grosik do skarbonki na podróże.
Nie piszę tego, żeby komuś zaimponować… mam wrażenie, że nikt nie będzie się ekscytował tym, że wbijam czasem gwoździe w dach albo fajnym ludziom spawam meble.
Nie piszę tego, żeby powiedzieć, że mi ciężko, bo ciężko to ma pielęgniarka na OIOM-ie.

edf 
sdr
Piszę to po to, bo czegokolwiek bym nie robił ja czy Ty, człowiek, który nie ma pojęcia o naszym życiu będzie i tak wiedział lepiej. A widzę, że wiele osób po tej pandemii zaczęło się jeszcze bardziej przejmować tym co mówią inni. A inni?! Oni już mają wyrobione zdanie zanim pomyślimy czy coś chcemy czy nie.
Proste.

Ale żeby ten wpis nie był czczym biadoleniem to daję Ci parę zasad, którymi się kieruję(kierujemy bardziej) … może pomogą i Tobie oszczędzić na mały trip i mieć w nosie co mówi świat.
Bo w podróży mało jest istotniejszych rzeczy niż przeżywanie chwili…
- Nie otaczam się rzeczami. – Wszystko z czego od dłuższego czasu nie korzystałem wystawiłem i sprzedałem w internecie. (trochę to czasem trwa, ale działa)
- Na zakupy chodzę z listą – kupuję to czego potrzebuję, tylko. Kropka.
- 3 razy tak – zanim coś kupię zastanawiam się trzy razy czy na bank tego potrzebuję.
- Jedzenie gotujemy w mieszkaniu – mało jemy na mieście. I to ma sporo plusów. Wiemy co jemy, doprawiamy jak chcemy. Nie bulimy miliona monet. (choć mamy nasze knajpki do których chodzimy na randki)
- Mało imprezujemy – to nie znaczy że jesteśmy smutnymi dziadami, po prostu nie uderzamy w melanż w miasto tylko zapraszamy znajomych do nas. To działa.
- Nie kupujemy butelkowanej wody – filtrujemy wodę z kranu.
Do tych zasad dodałbym jeszcze jedną, wypisujemy cele i marzenia i je realizujemy. Spełniamy marzenia jak najszybciej się da.

Bo życie to krótki trip, a 'jutro’ to wielka niewiadoma.
Jestem pewien, że znajdziesz jeszcze miliony sposobów jak zarobić albo jak oszczędzać by podróżować, zwiedzać, doświadczać i doznawać.
Do zobaczenia na szlaku,
Ja Staszek, ten Staszek.
