Podróżując po północnej Toskanii nie sposób nie trafić na miasto nazywane „Manhattanem średniowiecza”. W miejscu gdzie w cieniu wież mogliśmy odpocząć od wrześniowego słońca. Wspiąć się na mury oglądając panoramę miasta i jedząc pyszną pizzę w pięknej małej knajpce na uboczu. Pozwólcie, że zabierzemy Was do miasta wież – San Gimignano.

Co tu dużo mówić… miasto jest piękne. Już w 1990 roku historyczne centrum zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego piękno można upatrywać w tym, że nieopodal miasta prowadził szlak handlowy, który przyczynił się do rozwoju miasta. Ponadto w okolicy uprawiano krokus z którego uzyskiwano szafran, który był wysyłany głównie do Pizy, która była potęgą w basenie Morza Śródziemnego. I tak to do XIV wieku miasto było potęgą z sakiewkami przy paskach wypchanymi po brzegi.


W związku z tym, trzeba było się pokazać sąsiadom z wioski, że w życiu wyszło i co zamożniejsi budowali charakterystyczne dla miasta czworokątne wieże przy swoich domach. Z jednej strony pełniły one funkcje obronną, z drugiej zaś były to istne zawody dobrobytu. Im wyższa i okazalsza wieża, tym zamożniejsza była rodzina, która ją wybudowała. A sąsiad kisł z zazdrości obgryzając palce.
W mieście do XV wieku stało aż 72 potężne wieże, które świadczyły o prestiżu właścicieli. Problem w tym, że ekipy budowlane w składzie „ja ze szwagrem” słabo obliczyły podłoże i okazało się, że przez słaby grunt, na którym budowano tę potęgę pieniądza ostało się do naszych czasów jedynie 14.
W połowie XIV wieku, bo dokładnie w 1348 roku przyszła do miasta czarna śmierć, która skutecznie przerzedziła mieszkańców (zabrała 25% ludności Europy) poskutkowała upadkiem świetności miasta i podporządkowaniem się Florencji.


Dziś jednak to miasto za sprawą rozwoju turystki znów olśniewa. Jest to częsty cel turystycznych wypadów na trasie z Florencji do Sieny. Uważamy, że koniecznym jest zajrzenie w boczne uliczki i myślami przeniesienie się do czasów gdzie ulice płynęły pieniądzem. Potem tak jak my udajcie się na peryferia, by w ciszy od ulicznego zgiełku zjeść pyszną pizzę w lokalnej restauracji.
Takiego czasu w mieście,
Kasia i staś.
