
Spędzając wakacje na Roztoczu lub przyjeżdżając do Zamościa choćby na jeden dzień, warto wybrać się do miejsca, w którym spokojnie spędzimy parę godzin ucząc się o zwierzętach z różnych zakątków świata.
Nasz niedzielny poranek rozpoczęliśmy od zwiedzania ZOO w Zamościu. Celowo piszę o niedzielnym poranku, ponieważ najwięcej osób zwiedza takie miejsca w weekendy i chcieliśmy na własnej skórze się przekonać o tłumach napierających na kasy biletowe w pierwszy weekend wakacji.
I tu przyjemne zaskoczenie, bo przyjechaliśmy ok 10:30, a na parkingu było kilkanaście samochodów.
Kupiliśmy bilety (normalny: 40 zł ulgowy: 30 zł) i rozpoczęliśmy naszą przygodę.
Pełen cennik poniżej:

Ogród Zoologiczny to całkiem spory obszar zajmujący 13,8 ha, gdzie mieszka ponad 2500 zwierząt z różnych zakątków świata. Ogród im. Stefana Milera jest jedynym takim ogrodem na Lubelszczyźnie i jednym z nielicznych na wschodzie Polski. Cieszy się ogromną popularnością, którą widać było jak już kierowaliśmy się ku wyjściu… ale po kolei : )

Przy kasie biletowej otrzymaliśmy mapkę ZOO ( dodatkowa duża znajduje się tuż przy wejściu), która zdecydowanie ułatwia zwiedzanie. Dodatkowo znaki przy ścieżkach pokazują, gdzie znajdują się konkretne zwierzęta. Jedynym minusem jest to, że nie ma oznaczonego kierunku zwiedzania. Choć jak później pomyślałem ma to też swoje plusy, bo po przejściu przez kasę każdy idzie w swoją stronę, co nie powoduje ogromnych kolejek przy początkowych wybiegach dla zwierząt. : )

Przechadzając się po ZOO, zmęczeni zwiedzaniem, czasem siadaliśmy na ławeczce i podziwialiśmy różne gatunki zwierząt. Zmęczyć się można, bo spędziliśmy tam 2,5 h, a podejrzewam, że moglibyśmy jeszcze tam posiedzieć. Dodatkowo dla najmłodszych są przygotowane place zabaw, gdzie mogą dać upust roznoszącej je energii. : )


Do dyspozycji zwiedzających są jeszcze knajpki, gdzie można kupić lody, napoje i skromny fastfood. Dla osób ceniących sobie swoje jedzenie lub coś zdrowszego jest też miejsce ze stołami gdzie można usiąść i zjeść własny posiłek. My wybraliśmy właśnie tę drugą opcję. Pod daszkiem, w cieniu. Przyjemnie.

Bardzo miłym akcentem jest wyjście naprzeciw rodzicom małych szkrabów, które trzeba przewinąć w najmniej oczekiwanym momencie, albo choćby nakarmić w zaciszu. W tym celu jest postawionych kilka domków „przyjaznych maluchom”, gdzie znajduje się kanapa, przewijak i kran. Super opcja!


Zamojskie ZOO jak i cały region Roztocza rozwija się w szybkim tempie i to widać. Jest to świetne miejsce dla dzieciaków, które oprócz poznawania nowych, nieznanych dotąd im gatunków mogą zbierać pieczątki ze swojej wyprawy. Nieco starsi z pewnością usystematyzują sobie wiedzę na temat bardziej czy mniej zagrożonych gatunków. 🙂


Z całą pewnością jest to miejsce, gdzie warto przyjechać i spędzić około 2-3 godziny ucząc się przy tym i dobrze bawiąc.
Acha i pamiętajcie….

Do zobaczenia na szlaku,
Kasia i staś.
