Londyn jest miejscem, którego nie sposób w całości odkryć, choć trzeba odkrywać. Miejscem, które wciąga w zaułki historii, przenikające się i uzupełniające. Zakamarki szeroko pojętej kultury obejmują swoimi mackami każdego kto tylko zechce. Nowoczesność współgrająca z wiktoriańskim stylem.
Taki właśnie jest Londyn naszymi oczami.

Ilekroć pomyślę o Londynie i zdjęciach przychodzi mi na myśl najlepszy deszczowy październik jaki śmiem sobie wyobrazić. Skąpani w strugach wyspiarskiego deszczu, z żałosną nadzieją na lekki przebłysk, spacerowaliśmy ulicami i alejami zachodząc od czasu do czasu do muzeum. Aparaty otulone w gęstych kroplach i wyczekiwanie w kałużach tego najlepszego.
Każdy, kto dotarł do tego momentu tekstu, nie będąc w stolicy, pomyślał pewnie „No debil”. Każdy, kto tam był z lekką ekscytacją w głosie zapyta „Czułeś to? Czułeś?”
Z delikatnym uśmiechem odpowiadam „Czułem i Kasia też to czuła”
I teraz chcemy Was zabrać w podróż by podsycić Waszą chęć na Mały Wypad.
W drogę!
KOMUNIKACJA
Choć Londyn jest trzecim co do wielkości miastem Europy, to podróżowanie po tej ogromnej aglomeracji to czysta przyjemność. Bardzo dobra komunikacja kolei naziemnej połączona z gęsto usianą pajęczyną metra pozwala przemieścić się z punktu w punkt w krótkim czasie. Podczas ostatniej podróży korzystaliśmy z Oyster card, którą można kupić i doładować w kiosku na peronie. Koszt samej karty to 7 funtów + doładowanie najczęściej 23 funty. Pieniądze za kartę (te 7 funtów) po roku przechodzą na konto do wykorzystania. Inną opcją jest płacenie zbliżeniowe, które również jest bardzo popularne i nawet polecane. Czytaliśmy jednak, że czasem występuje problem z autoryzacją, dlatego my zdecydowaliśmy się oszczędzić sobie stresu i płacić klasycznie.
Karta obowiązuje na metro i kolej naziemną więc „jakby luksusowo”.

Każda stacja metra jest dobrze opisana dzięki temu naprawdę ciężko się zgubić, a jeżdżąc kolejką mieliśmy do dyspozycji na peronie mapę i dokładny rozkład.
Dużym plusem jest też korzystanie z map Google i nawigowanie się transportem publicznym dzięki aplikacji (Pamiętać trzeba jednak o kosztach związanych z transmisją danych zagranicą).
W Londynie obowiązuje ruch lewostronny i warto o tym pamiętać wchodząc na przejście, albo choćby wychodząc z metra. O ile samochody i rowery zachowują tę zasadę, o tyle ludzie już jakoś nie. Londyńczycy są przyzwyczajeni do tego, że większość świata porusza się inaczej (kiedyś ruch lewostronny był w wielu krajach), ale warto pamiętać o tym, że to my tam jesteśmy gośćmi i wypada przestrzegać zasad danej społeczności.

WAŻNE
Przed planowanym wylotem do Wielkiej Brytanii trzeba pamiętać o tym, że nie jest ona już w Unii Europejskiej. Co za tym idzie dokumentem umożliwiającym podróż jest paszport. Poza sezonem wyrobienie paszportu to okres maksymalnie paru tygodni. W sezonie ten czas może wydłużyć się do miesięcy. Warto więc pomyśleć o tym wcześniej, żeby nie przegapić biletowej okazji życia.
Wielka Brytania posiada również własną walutę, jaką są funty. Warto pamiętać o tym, że jeśli byliśmy np. w Londynie parę lat temu i zostało nam parę zaskórniaków to raczej nimi nie zapłacimy, ponieważ jest na nich wizerunek Królowej Elżbiety II (UWAGA!! Te banknoty nie stracą swojej wartości. Można je nadal wymienić w każdym banku). Większość miejsc akceptuje jednak płatności kartą.
Rzeczą, o której będziemy powtarzali uparcie do znudzenia jest wykupienie ubezpieczenia podróżniczego. Zazwyczaj kosztuje grosze, a może naprawdę uratować skórę w krytycznej sytuacji.
ZWIEDZANIE
Jako że większość wybiera się na Mały Wypad, a nie na roczne zwiedzanie Londynu, to wybraliśmy jedynie kilka pozycji na 2-3 dniowy wyjazd. A naszą podróż zaczniemy od muzeum. Tutaj warto pamiętać o tym, że wiele muzeów w Londynie jest za darmo. Ważne jest również to, żeby dokonać rezerwacji przez Internet (oddzielne wejścia dla posiadających bilety). To zaoszczędzi naprawdę dużo czasu (kolejki są ogromne).
Science Museum – muzeum nauki to nie lada gratka dla wszystkich. Nawet jeśli ktoś nie był orłem w szkole to z całą pewnością znajdzie coś dla siebie. Powstało w 1857 roku. Całe spektrum od matematyki, fizyki, poprzez medycynę i na kosmosie kończąc mogą przyprawić o zawrót głowy. Nie sposób obejrzeć całość i całość zapamiętać. Jest to jedno z tych miejsc, do których trzeba wracać. Rozkoszować się postępem jaki wydarzył się na przestrzeni wieków i docenić odkrycia dokonane przez największych tego świata.


Natural History Museum – kolejna świetna pozycja, która na nas zrobiła spektakularne wrażenie. Zbiory w ilości ponad 70 milionów eksponatów jest potęgą samą w sobie. Oficjalne otwarcie odbyło się w 1881 roku i od tego czasu uczy swoich gości. Na szczególną uwagę zasługuje szkielet płetwala błękitnego, który wisi w holu głównym. Ponadto plaster sekwoi o średnicy 6 metrów robi niesamowite wrażenie. Warto też zajrzeć do galerii z dinozaurami, można bowiem tam zobaczyć ryczącego, ruszającego się dinozaura.


Z doświadczenia wiemy, że najlepszą opcją zwiedzania tych muzeów jest podzielenie tych atrakcji na oddzielne dni. Wtedy zdecydowanie więcej zostanie w pamięci i nie padniemy wyczerpani gdzieś pomiędzy piętrami ze zmęczenia i przesytu informacji.
Picadilly cirrus – ikona, jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Londynie. Wielu miało okazję oglądać to spektakularnie oświetlone reklamami skrzyżowanie na niejednym filmie, ponieważ często miejsce to jest planem zdjęciowym. W centralnej części placu stoi pomnik Erosa otoczony fontanną, który jest popularnym miejscem spotkań i wieców. Ponadto plac otoczony teatrami i sklepami pełni rolę rozrywkową i handlową. Nie trzeba wspominać, że najlepiej zwiedzać to miejsce to wieczorową porą.


Big Ben – bezapelacyjny symbol miasta i kraju. Usytuowany przy zachodnim skrzydle Parlamentu Wielkiej Brytanii został ukończony w 1859 roku. Początkowo nazwa ta odnosiła się do 13 tonowego dzwonu umieszczonego wewnątrz wieży zegarowej, której faktyczna nazwa to Elizabeth Tower. Obecnie jednak, każdy bardziej kojarzy wieżę jako Big Ben. Blisko 100 metrowy (96,3m) budynek jest punktem orientacyjnym na mapie Londynu i jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w mieście. Ci, co łakną zwiedzania wieży ucieszą się, że po czteroletnim remoncie wnętrza Big Bena znów zostały oddane „w ręce” zwiedzających.

London Eye – popularna nazwa jednego z największych diabelskich młynów na świecie. Znajdujący się na brzegu Tamizy kolos ma ponad 135 metrów wysokości. Powstał w 2000 roku z okazji nowego tysiąclecia i miał być instalacją czasową, jednak na prośbę wielu mieszkańców został na stałe. Nadal jest kością niezgody wśród mieszkańców Londynu. Jedni mówią, by iść z duchem czasu, drudzy natomiast twierdzą że to szkaradny element zupełnie nie wpisujący się w zabudowę miasta. Ciekawostką jest, że kapsuł jest 32, lecz numery są od 1 do 33. Spowodowane jest to tym, że pominięto pechową 13. Podróż diabelskim młynem trwa około 30 minut, a bilety zaczynają się od 20 funtów.

Trafalgar Square – jest jednym z najważniejszych placów w Londynie. Swoją nazwę nosi od miejsca zwycięskiej bitwy floty brytyjskiej nad flotą francusko-hiszpańską w 1805 roku. W centralnym punkcie stoi pomnik poświęcony admirałowi Nelsonowi. Nieopodal placu znaleźć można między innymi budynek National Gallery. Jest to miejsce szczególnie często wykorzystywane do organizacji wydarzeń kulturalnych, obchodów, koncertów i demonstracji.

Tower Bridge – charakterystyczny i rozpoznawalny na całym świecie most łączący brzegi Tamizy jest niewątpliwie unikatem. Otwarty w 1894 został skonstruowany tak, by umożliwić żeglugę wyższym statkom o dużej masie. Składa się z dwóch wież i zwodzonego przęsła. Chętni mogą zwiedzić wnętrze mostu i dowiedzieć się jak działa, poznać jego historię oraz przejść się górnymi przejściami, co z całą pewnością pozostanie w pamięci na lata. Koszt zwiedzania zaczyna się od 6 funtów.


Hide park – uciekając od ruchu ulicznego i wszechobecnego tłumu schronienie można znaleźć w stworzonym w 1637 roku parku. Na 140 hektarach zieleni można odpocząć i zaczerpnąć świeżego powietrza. Park posiada również wiele placów i boisk, na których mieszkańcy rozgrywają między innymi mecze piłki nożnej i siatkówki. Jest to idealne miejsce na aktywny wypoczynek jak i na leniwy odpoczynek wokół natury. Warto pamiętać, że jeśli mamy w planie leniuszkowanie to niektóre leżaki są płatne. Ciekawym miejscem jest speakers corner– miejsce, w którym każdy bez względu na wiek, płeć, wyznanie czy narodowość może wygłosić swoje zdanie bez konsekwencji. Jedynem, o czym nie można mówić negatywnie to rodzina królewska. To miejsce wolności słowa i szeroko pojętej dyskusji powstało w XIX wieku. Warto przybyć tu na chwilę i wsłuchać się w zażarte dyskusje, które trwają niemal nieprzerwanie.

Pałac Buckingham – zbudowany w 1703 roku pałac od czasów królowej Wiktorii jest główną siedzibą rodziny królewskiej. Obecnie jest to symbol, który trzeba zobaczyć będąc w stolicy. Najlepszym czasem do odwiedzenia tego miejsca jest zmiana warty, która odbywa się o 11:30. W sezonie (kwiecień – lipiec) można ją podziwiać codziennie, w resztę roku, co drugi dzień. Po obejrzeniu okazałej budowli i zmiany warty warto przejść się alejkami jednego z dwóch pobliskich parków.


Harrods – jeden z najbardziej znanych domów towarowych na świecie. Założony w 1834 roku od samego początku miał oferować szeroką gamę artykułów. Dziś jest symbolem brytyjskiego luksusu i tradycji handlowej. Unikalne produkty, kolekcje znanych marek rozmieszczone na 90 000 m2 prezentują szyk, splendor i bogactwo. Zanim jednak wybierzecie się do Harrodsa pamiętajcie, że aby tam wejść trzeba być ubranym elegancko (Goście w japonkach, shortach i ubraniach odkrywających dużą część ciała mogą nie zostać wpuszczeni).
Fish and chips – ryba z frytkami to z całą pewnością nie miejsce. To klasyk kuchni w Londynie. Uważamy, że jest to nieodzowny element wyjazdu i ilekroć będziemy tu wracali to będziemy jedli tę tłustą rybę z głębokiego oleju, frytki i puree z zielonego groszku. Żeby zjeść dobrze i nie wyczyścić kieszeni warto odejść parę kroków od centrum i poszukać małej knajpki. Przy odrobinie szczęścia i sprawdzeniu opinii w internecie doznacie raju dla podniebienia.

I z rozpalonym apetytem do zwiedzania i zjedzenia małego „co nieco” postanawiamy Was zostawić. Mamy nadzieję, że już powoli pakujecie plecaki i szykujecie się na podbój Londynu.
Do zobaczenia na uliczkach miasta,
Kasia i staś.
