Istria w ruchu – niezapomniane aktywności na chorwackim półwyspie.

Istria to miasta i miasteczka z włoską nutą w tle. Wąskie uliczki prowadzące do niebagatelnych odkryć. Rozkosz dla podniebienia –  wino, owoce morza, pizza i trufle. To tylko ułamek tego, by zakochać się w tej magicznej krainie. Półwysep oferuje dużo, dużo więcej możliwości. Aktywnych możliwości.
W drogę.

My podczas naszej podróży jako bazę wypadową wybraliśmy Pulę, o której możesz przeczytać w >tym artykule<.  Jest to świetne miejsce na weekendowy city break. Lotnisko oferuje wiele połączeń, a komunikacja jest na całkiem dobrym poziomie. My wybraliśmy opcję przyjechania do Chorwacji samochodem, żeby mieć możliwość zabrania większej ilości sprzętu, ale przylot tu to też świetna opcja, bo ilość różnorakich wypożyczalni jest ogromna. Pozwólcie, że po tym krótkim wstępie wskoczymy na deski.

Pływanie o poranku po niezmąconej tafli wody jest idealną opcją dla tych, którzy na deskach nie czują się zbyt pewnie, albo dla tych, którzy chcą podziwiać rybki i dno morskie z pozycji deski. Zanim ruch turystyczny w postaci skuterów wodnych, motorówek i jachtów przebudził się po gorącej nocy, my już dawno okrążaliśmy jedną z wysepek w okolicy.

Świetną opcją jest zabranie prowiantu i zrobienie na jednej z kamienistych plaż małego pikniku w przerwie wyprawy. Godziny na słońcu dają się we znaki, więc pamiętajcie o nawodnieniu, kremie z filtrem, nakryciu głowy i okularach przeciwsłonecznych. Deski i kajaki są tu bardzo popularne i znalezienie wypożyczalni sprzętu nie będzie większym problemem.

Kolejną świetną opcją na aktywność z minimalną ilością sprzętu jest spacer albo trekking.  Wszyscy, którzy lubią się męczyć w stopniu ograniczonym, spacery wzdłuż promenad będą świetną opcją. Ilość ławeczek przy alejkach jest ogromna, więc gdy tylko przyjdzie zmęczenie będzie można odpocząć w cieniu drzewa. Dla wszystkich bardziej wymagających polecamy zapuścić się na ścieżki trekkingowe, których jest mnóstwo. Prowadzą one zazwyczaj do malowniczych punktów widokowych, które zapierają dech w piersiach. Podczas takich wypraw warto pamiętać, żeby zabrać ze sobą coś od komarów, bo dla nich to my byliśmy główną atrakcją.

Będąc w Istrii zobacz również:
– Pula
Rovinj
– Porec

Jeśli znudzi Wam się chodzenie po bardziej lub mniej przetartych szlakach pragniemy zaprosić Was na rower. Zaprosić wszystkich, absolutnie wszystkich. Istria słynie z wielu tras rowerowych i dostosowuje te trasy do możliwości. Jeździliśmy asfaltowanymi ścieżkami wzdłuż morza, które ciągnęły się kilometrami. Każdy z szosą będzie zachwycony kulturą jazdy kierowców i możliwościami zrobienia paru etapów górskich po całkiem dobrym asfalcie.

Jeśli uważasz, że ten materiał pomoże Ci stworzyć swój własny, wymarzony wypad, to możesz nas wesprzeć. Wystarczy, że klikniesz w obrazek(powyżej), a on przeniesie Cię na odpowiednią stronę! Dzięki!

Chorwacja nie zapomniała oczywiście o przygotowaniu szlaków typowo pod MTB i przełaj. Co najważniejsze wypożyczalnie oferują również rowery elektryczne, które mogą być świetnym rozwiązaniem dla załogi z różnym poziomem kondycji chcącej spędzić czas razem. O rowerach mógłbym mówić godzinami, ale przejdźmy dalej.

Pływanie to ostatnia opcja aktywnego wypoczynku, którą chcemy Wam zaproponować. Tutaj wystarczą kąpielówki albo jakiś strój do pływania. Ale też niekoniecznie… piszę to, bo w Chorwacji funkcjonuje naturyzm. Oczywiście nie na wszystkich plażach, ale na wielu. My w popularnym sklepie sportowym kupiliśmy najtańsze okularki, maskę i płetwy, co dało mnóstwo wspaniałej zabawy.

Obserwacja podwodnego świata jest niesamowita i takie doświadczenie polecam każdemu. Płetwy to opcja, ale koniecznym jest zakup butów do wody. Ilość jeżowców jest niepoliczalna, a ból i zmarnowane wakacje związane z nadepnięciem na tego wodnego stworka nie są warte oszczędności paru złotych na buty. Serio.

I tymi kilkoma atrakcjami chcemy się z Wami pożegnać,

Życząc Wam niesamowitego odpoczynku w Chorwacji.

Do zobaczenia!

Kasia&staś.

Poreč – mozaikowe serce Istrii

Miasto, które z pozoru wydaje się spokojne i przejrzyste, skrywa w sobie warstwy historii niczym tytułowa mozaika w słynnej Bazylice. Zapraszamy Was na spacer, w którym starożytność przenika się z klimatem wakacyjnej beztroski.
W drogę!

Logistyka

Poreč odwiedziliśmy tego samego dnia co Rovinj – idealna kombinacja na intensywny dzień w zachodniej Istrii. Z Rovinj do Poreć jest około 35 km, czyli mniej więcej 40 minut jazdy autem, jeśli nie zatrzymujecie się co chwilę na zdjęcia (co ostrzegamy, może być trudne!).

Samochód zaparkować można na jednym z 3 bardzo dużych parkingów. My byliśmy poza sezonem i udało nam się trafić na darmowe miejsce niemalże w centrum miasta. Ta opcja nie jest pewniakiem, a jedynie szczęśliwym trafem. Pamiętajcie, że parkingi dla kamperów znajdują się nieco dalej i nie można nimi parkować na tych trzech wcześniej wspomnianych parkingach.

Krótko o historii

Poreč to jedno z najstarszych miast w Chorwacji – historia osadnictwa sięga tutaj VII wieku p.n.e. i jest bardzo podobna do historii wielu miast półwyspu. Mieszkali tu Ilirowie. Potem przyszli Rzymianie, którzy zrobili z miasta jeden ze swoich fortów. Po upadku Cesarstwa miasto przechodziło z rąk do rąk – Bizantyjczyków, Wenecjan, Austriaków, Włochów, aż w końcu stało się częścią Jugosławii, a potem niepodległej Chorwacji.

Co warto zobaczyć?

Naszą podróż zaczynamy nietypowo – bo od miejsca, o którym często się zapomina – czyli od świątyni Marsa. Choć pozostał tu jedynie fragment fundamentów i kilka kolumn to przy odrobinie wyobraźni możemy poczuć klimat budowli z I wieku n.e. Stanowisko archeologiczne, które możemy podziwiać ma na celu ochronę tego, co pozostało z dawnej świątyni.

Schodząc w dół wzdłuż nabrzeża warto zwrócić uwagę na potężne mury miejskie, które nawet w dzisiejszych czasach wzbudzają respekt funkcji obronnej tego miejsca. Spacerując leniwie uliczkami możemy natknąć się jeszcze na pozostałości murów oraz wieże, które chroniły mieszkańców przed najazdami.

Będąc w Istrii zobacz również:
– Pula
Rovinj
– Aktywnie na półwyspie

Bazylika Eufrazjusza – to punkt obowiązkowy. Nawet jeżeli nie jesteście fanami architektury sakralnej, wejdźcie tam chociaż na chwilę. Budowla z VI wieku to prawdziwy skarb UNESCO. Wnętrze Bazyliki zdobią bizantyjskie mozaiki – złoto, błękity, geometryczne wzory, a wszystko to w ciszy, która wydaje się zawieszona między epokami. Najlepszy moment? Wejście do atrium w porze popołudniowego słońca – światło gra na kamieniach jak na harfie.

Stare Miasto to uczta dla fanów wąskich uliczek, krzywych schodów i zaułków prowadzących nie wiadomo gdzie. Przechadzając się Decumanusem – główną ulicą rzymską – trafiamy na małe galerie, lodziarnie z sorbetem z fig i sklepiki z lawendą i oliwą. Znajdują się tam również cudowne wielowiekowe kamienice, pokazujące historię tego miejsca.

Jeśli uważasz, że ten materiał pomoże Ci stworzyć swój własny, wymarzony wypad, to możesz nas wesprzeć. Wystarczy, że klikniesz w obrazek(powyżej), a on przeniesie Cię na odpowiednią stronę! Dzięki!

Dom Romański to XIII-wieczna budowla, która jest jedną z najważniejszych atrakcji miasta pod względem architektonicznym. Budynek w ciągu wieków był wielokrotnie przebudowywany i remontowany. Ostatni remont zaowocował dodaniem antycznego balkonu.

Nieopodal Domu Rzymskiego znajduje się dawne Forum, czyli centrum kulturalne i handlowe dawnych czasów. W narożu placu znajduje się fragment pozostałości po dawnym placu. Dziś możemy tu usiąść w cieniu parasolek i ochłonąć od palącego chorwackiego słońca.

Nadbrzeżna promenada to idealne miejsce na zakończenie dnia. Kawiarnie z widokiem na morze, dzieci biegające po placach, a między nimi artyści malujący pejzaże. My usiedliśmy na kamiennej ławce z lodami pistacjowymi w ręku i po prostu chłonęliśmy ten klimat.

Poreč nie krzyczy atrakcjami – raczej szepcze historią. To miasto, w którym czasem warto usiąść przy fontannie i po prostu obserwować, jak turyści gubią się w labiryncie uliczek starówki. Niektóre miasta się zwiedza, inne – chłonie. Poreč zdecydowanie należy do tych drugich.

Do zobaczenia na szlaku!

Kasia & Staś

Rovinj – kolorowa perła Istrii


Położone na zachodnim wybrzeżu półwyspu Istria miasteczko zachwyca od pierwszego wejrzenia. Wąskie uliczki, pastelowe kamienice i zapach soli w powietrzu to tylko początek uroku Rovinja. Choć dziś to jedno z najpopularniejszych miejsc na chorwackim wybrzeżu, wciąż zachowuje intymność małego portowego miasta, w którym życie płynie nieco wolniej.

W drogę!

Logistyka
Rovinj odwiedziliśmy podczas naszej 10-dniowej podróży po Istrii. Na zwiedzanie miasta zarezerwowaliśmy parę godzin i z perspektywy czasu – to był strzał w dziesiątkę. Tego dnia udało nam się odwiedzić jeszcze Poreč, o którym przeczytacie w tym artykule.
Rovinj jest kompaktowe, a główne atrakcje dostępne pieszo. Parkowanie może być wyzwaniem w sezonie – polecamy szukać miejsc w obrębie starego miasta (cena za godzinę to około 3 euro). My chodząc w miarę sprawnie zwiedziliśmy wszystko w około 4 godziny. Bądźcie proszę wyrozumiali dla obrazków miasta, które dla Was mamy. Noc wcześniej przeszła tu potężna wichura, która zniszczyła wiele dachów, łodzi i ogródków restauracyjnych. Służby jednak stanęły na wysokości zadania i ekipy sprzątające uwijały się niczym pszczółki w ulu.  Szacun!

Zarys historii
Historia Rovinja sięga czasów starożytnych. Miasto wielokrotnie zmieniało właścicieli: od Cesarstwa Rzymskiego i Bizancjum, przez Franków, aż po Wenecjan, którzy pozostawili tu największy ślad. Właśnie dzięki nim Rovinj zyskał charakterystyczny wygląd – domy stykające się ze sobą i kanał portowy przypominający włoskie miasteczka laguny. Po wojnie miasto przypadło Jugosławii, a po jej rozpadzie w 1992 stało się miastem chorwackim.

Co warto zobaczyć?


Punktem obowiązkowym jest Stare Miasto. My zaczęliśmy zwiedzanie od strony nabrzeża patrząc lekko z oddali na piękne, wąskie, kolorowe kamieniczki. Snując się wolno wzdłuż promenady portowej dochodzimy do Placu Marszałka Tito. Jest to główny plac, który ma znaczenie kulturalne, artystyczne i turystyczne miasta. Miejsce to jest otoczone barwnymi kamieniczkami, ale szczególną uwagę należy zwrócić na wieżę zegarową i Łuk Balbiego, który wprowadza nas na dawną wyspę.

Pochodząca z XIX wieku wieża zegarowa mieściła kiedyś więzienie. Dziś pełni funkcję reprezentacyjną miasta, a jej zegar skrywa w sobie części mechanizmu ze starego XVIII wiecznego zegara. Symbol lwa pod zegarem jest świadectwem szerokiego wpływu Wenecjan w to miasto. Stając tyłem do wieży można zbić piątkę z Keko, posągiem chłopca z fontanny, która jest upamiętnieniem ukończenia prac nad zaopatrzeniem miasta w wodę.

Będąc w Istrii zobacz również:
– Pula
– Porec
– Aktywnie na półwyspie

Powoli dochodzimy do Łuku Balbiego, okazałej budowli z 1680 roku. Miasto przez wieki było otoczone potężnymi murami i bramami i właśnie w miejscu jednej z bram powstał Łuk. Swoją nazwę przyjął dopiero w latach 70-tych XIX wieku za sprawą burmistrza miasta – Almoro Balbiego, który zamieścił na budowli herb swojego rodu.

Wspominałem wcześniej o tym, że owy łuk prowadził na wyspę i jest w tym sens. Do 1763 roku miasto było wyspą, dopiero później zasypano wąską cieśninę łącząc wyspę z lądem. To wiele tłumaczy chodząc bardzo wąskimi uliczkami wśród kamieniczek sklejonych ze sobą niczym w Tetrisie. Przez wieki nie wyrażano zgody na budowę nowych kamienic jedynie na rozbudowę i przebudowę już istniejących. Wąskie, wijące się uliczki, które dla nas są magicznym przeżyciem dla mieszkańców miasta przez wieki na pewno były zmorą. 

To właśnie te uliczki prowadzą w górę ku imponującej katedrze św. Eufemii – patronki miasta. Sama katedra wzniesiona w XVIII wieku przyciąga nie tylko swoją barokową architekturą, ale i widokiem z wieży na Adriatyk oraz pobliskie wyspy.


Na szczycie wieży stoi posąg św. Eufemii, który obraca się zgodnie z kierunkiem wiatru – to jeden z symboli miasta.  

Jeśli uważasz, że ten materiał pomoże Ci stworzyć swój własny, wymarzony wypad, to możesz nas wesprzeć. Wystarczy, że klikniesz w obrazek(powyżej), a on przeniesie Cię na odpowiednią stronę! Dzięki!

Jeśli będziecie zmęczeni już wspinaczką i chodzeniem krętymi uliczkami możecie odpocząć na skalistych plażach prażąc się w chorwackim słońcu i snując artystyczne marzenia patrząc hen w horyzont.

My tymczasem pragniemy zabrać Was już teraz w kolejną podróż po Chorwacji.

W drogę!


Kasia & Staś

Pula – miasto, które pamięta Cesarza.

Położone na południowym krańcu półwyspu Istria miasto jest spektaklem historii, której można doświadczyć wchodząc w zakamarki, place i dziedzińce. Burzliwa historia pozostawiła po sobie ślady, a miasto nie raz musiało się podnosić z przysłowiowych zgliszczy. To tutaj zobaczymy jeden z trzech najlepiej zachowanych amfiteatrów z czasów Cesarstwa Rzymskiego wizytówkę miasta. Ale czy to jedyna atrakcja?

Zapraszamy do zwiedzania tego pięknego miasta.

Logistyka

Podczas 10 dniowego wyjazdu, gdzie zwiedzaliśmy południową i środkową część półwyspu Istria, jeden dzień przeznaczyliśmy na zwiedzanie Puli. 24 godziny to zdecydowanie wystarczający czas, żeby zwiedzić najważniejsze miejsca. Pula i najbliższa okolica to idealny punkt wypadowy w inne części kraju. Jest tu lotnisko, a jeśli ktoś wybierze się tu samochodem, to możliwości zwiedzania tego regionu będą jeszcze większe. Ale o samej okolicy takiej jak Rovinj, Porec, czy innych opcjach spędzenia tu czasu przeczytasz w dalszych artykułach.

Zarys historii

Historia miasta sięga około V wieku p.n.e., ale to moment, w którym miasto zajęli Rzymianie w roku 177 p.n.e. można liczyć jako początek naprawdę czegoś wielkiego. Przez lata portowe miasto zyskiwało na znaczeniu.  W 43 r. Pula stała się kolonią Rzymską i od tamtego momentu jej znaczenie niemalże eksplodowało. Miasto stało się ważnym ośrodkiem administracyjnym i handlowym.

Miasto trafiało z rąk do rąk. Po upadku Cesarstwa przeszło pod wpływy Bizancjum, a następnie przez wieki było pod rządami Wenecji. To dawało szanse na rozwój, lecz taka rotacja również przynosiła straty, ponieważ bunty przy tych zmianach były krwawo tłumione. Żadna zmiana jednak nie zdziesiątkowała tak miasta jak epidemia dżumy i malarii. Z czasów rzymskiej potęgi liczącej ok. 30 tys. po epidemii liczba mieszkańców spadła do około 300.

Swój ponowny rozkwit w XIX wieku Pula zawdzięcza powstałej stoczni, komunikacji kolejowej, pierwszym zakładom przemysłowym i licznej arystokracji, która zaczęła przyjeżdżać tu w celach rekreacyjnych.

XX wiek to również czas wielu przemian. Po I wojnie światowej, region Istrii razem z Pulą zajęły Włochy, a po drugiej wojnie światowej miasto przypadło Jugosławii, a po jej rozpadzie Chorwacji.

Co warto zobaczyć?

Bezapelacyjnie wizytówką miasta jest Amfiteatr w samym sercu miasta, który jest jednym z trzech najlepiej zachowanych aren  Starożytnego Rzymu. Obecny wygląd zawdzięczamy cesarzowi Wespazjanowi, który nakazał powiększyć istniejący już amfiteatr tak, by pomieścić 23 tysiące widzów łaknących krwi, dzikich zwierząt i walk gladiatorów. Najlepiej zwiedzać amfiteatr rano, gdy jeszcze tłum turystów nie zajmie kolejki do kas.  Świetną opcją jest zobaczenie walk gladiatorów na żywo. Imprezy tego typu są organizowane z rozmachem i piękną oprawą (wybierając się do Puli warto sprawdzić czy akurat uda się trafić na spektakl – link do strony)

Wychodząc z Areny warto zahaczyć o Titov Park, w którym znajdziemy miniaturowy model miasta, a drzewa uchronią nas od coraz mocniejszego słońca. Przechodząc wzdłuż nabrzeża dotrzemy do Forum.
Miejsce to, tak samo jak w Rzymie, miało wiele funkcji. Wybudowany w I wieku plac stanowił centrum życia publicznego pełniąc funkcje religijne, administracyjne i handlowe. Dziś jest gwarnym miejscem z parasolami pobliskich restauracji oraz informacją turystyczną.

Spacerując po Forum nie sposób nie dostrzec Świątyni Augusta i Romy. Ta powstała na początku I wieku budowla cieszy oko nie tylko entuzjasty starożytnej architektury, ale jest świadectwem kunsztu i zaawansowania przeszłych wieków. Świątynia ta, przez wieki przeszła naprawdę sporo. Odbywały się tu obrzędy pogańskie, po czym została zamieniona na kościół, by w kolejnych wiekach stać się spichlerzem. Dziś wewnątrz można podziwiać kolekcję starożytnych rzeźb z brązu i kamienia.

Niebagatelnym jest to, że starożytność jest tak mocno wpisana w miasto. Pisząc to mam na myśli ruiny domu Agrippiny Młodszej. Była ona siostrą Kaliguli i matką Nerona, który prawdopodobnie zlecił jej zamordowanie. Niesamowite stanowisko archeologiczne, które jest nieco zaniedbane, lecz warte zobaczenia. Ciężko tam trafić z powodu słabego oznaczenia. Ruiny znajdują się tuż przy forum,  należy wejść tam wąskim przejściem obok bankomatu.

Kolejną nieoczywistą atrakcją są mozaiki podłogowe odkryte po bombardowaniach podczas II wojny światowej. Przedstawiają one mitologiczną scenę ukarania Dirke. Pochodząca z III wieku mozaika podłogowa jednej z willi zadziwia. A mnie osobiście szokuje „wciskanie się” nowoczesności w starożytność. Ale to pozwolę sobie zostawić już Waszej ocenie.

Przechodząc wzdłuż okazałych kamienic dochodzimy do wzniesionego pod koniec I wieku p.n.e. Łuku Sergiusza. Ta wzniesiona w stylu korynckim budowla przyciąga wzrok turystów niesamowitymi ornamentami. Łuk został wzniesiony wewnątrz jednej z bram miejskich, która razem z murami tworzyła linię obronną dla miasta. Bramę wraz z fragmentem murów rozebrano, a plac przy Łuku przyciąga oprócz turystów wielu artystów.

Zerostrasse
Idąc wzdłuż murów miejskich warto skryć się przed słońcem w trasie podziemnych tuneli. Temperatura w tunelach to około 14-18 stopni, więc co wrażliwsi powinni wziąć bluzę. Tunele zostały wybudowane w celu schronienia mieszkańców Puli podczas wojny i finalnie mogło tam się skryć 50 tyś ludzi. Jest kilka wejść do siatki tuneli, a dobra nawigacja nie pozwoli się zgubić. W tunelach możemy zobaczyć wystawy zdjęć sieci komunikacji tramwajowej w Puli, a wjeżdżając windą na samą górę dotrzemy do twierdzy Kasel, która również jest udostępniona do zwiedzania.

Twierdza Kasel
Pierwsza fortyfikacja powstała w XVII wieku, dzięki panującym tu Wenecjanom, na miejscu obiektu sakralnego, a jeszcze wcześniej starożytnego Kapitolu. Ze względu na położenie pełniła funkcję obronną, ale po pierwszej wojnie straciła na znaczeniu. Dziś udostępniona do zwiedzania, cieszy oczy turystów ukazując ze swojej wieży piękną panoramę miasta. We wnętrzach zamku można zobaczyć wystawy czasowe, które jeszcze bardziej ożywiają to miejsce.

Powoli schodząc w twierdzy kierujemy się wąskimi uliczkami do samochodu. Nam udało się zaparkować poza strefą płatnego parkowania, co wymagało przejścia kilkuset metrów więcej.
Szukając miejsca do parkowania pamiętajcie, że Chorwacja ma podobne zasady jak we Włoszech.
Miejsca oznaczone niebieskimi liniami są płatne, żółte są zarezerwowane dla rezydentów, a białe to miejsca bezpłatne : )

Pięknego czasu w Puli,

Kasia & staś.