Rowerem wokół MALTY!

Czołem Załoga!

Pozwólcie zabrać się na przygodę, która wycisnęła z nas siódme poty. Spowodowała, że nogi w niektórych momentach paliły żywym ogniem, tętno próbowało wyskoczyć poza skalę na niektórych podjazdach, ale widoki… widoki i cudowne obcowanie z naturą zrobiły taką robotę, że zostanie to z nami na zawsze. Czy zrobilibyśmy to znów? OCZYWIŚCIE! Pozwólcie nam zabrać się na wyprawę rowerami wokół Malty.

W drogę!

Zanim na dobre wyruszymy w drogę, warto dodać że my rowery wypożyczyliśmy z wypożyczalni od bardzo miłej Pani, która mocno trzymała za nas kciuki na wieść o naszym planie, zaoferowała pomoc gdyby coś poszło nie tak i wyposażyła nas w pełen zestaw potrzebnych sprzętów do bezpiecznego pokonania trasy. (O tym gdzie można znaleźć tę wypożyczalnię przeczytacie pod koniec artykułu.) Oczywiście można zabrać rowery ze sobą, ale nasze walizki na rowery jeszcze wtedy nie dotarły więc wybraliśmy opcję wypożyczenia.

Mapa trasy rowerem wokół Malty

Naszą przygodę rozpoczęliśmy od Saint Paul’s Bay i kierowaliśmy się w stronę wyspy Gozo. Pierwsze kilka kilometrów to raczej praca głowy, a nie mięśni, która musiała intensywnie walczyć z przyzwyczajeniem, że tutaj ruch jest lewostronny, a wiele znaków jak choćby STOP jest raczej traktowany jako urozmaicenie krajobrazu, a nie jakaś górnolotny przepis o ruchu drogowym. To południowy styl i warto się do tego przyzwyczaić mając oczy dookoła głowy. Warto jednak wspomnieć, że podczas wyprawy na rowerach czuliśmy się bezpiecznie, bo kierowcy wyprzedzali nas w dużej odległości.

Widok na klify Dingli

Na bardziej ruchliwych trasach korzystaliśmy z nieuczęszczanych, dobrze utrzymanych chodników, bo tutaj raczej jeździ się samochodami niż spaceruje.

Po dojechaniu do punktu widokowego z którego widzieliśmy port, Comino i Gozo stwierdziliśmy, że czas udać się na jeszcze mniej uczęszczane ścieżki, by dojechać do pięknych atrakcji oferowanych przez wyspę.

Punkt widokowy Cirkewwa

Naszym kolejnym, krótkim przystankiem była wioska Popeye’a którą postanowiliśmy zobaczyć jedynie z góry. Wiele osób, powiedziało nam, że jest to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, a dorosłym z pewnością wystarczy widok z góry na wioskę. I faktycznie widok na miejsce, które pamiętamy z dziecięcych lat gdy oglądaliśmy film jest obłędny i pięknie przywołuje wspomnienia.

Wioska Popeye

Zanim wyruszyliśmy w kolejny etap naszej rowerowej wędrówki, zrobiliśmy sobie mały postój by zjeść drugie śniadanie i odpocząć chwilę przez najtrudniejszym etapem. Otóż mniej więcej od wioski Popeye’a do okolic Świątyń Megalitycznych trasa jest najbardziej wymagająca. Składa się z wielu podjazdów i zjazdów. Żeby objechać wyspę w pełni wybieraliśmy również drogi szutrowe i kamieniste co znacznie spowalniało naszą przeprawę przez ten teren. Mimo zmęczenia widoki które widzieliśmy z pozycji siodełka zapierały dech w piersiach i warto było się trochę zmęczyć by to wszystko zobaczyć.

Podjazdy na Malcie

WAŻNE!

Na tym etapie dobrze mieć zapas wody i jedzenia, bo ilość sklepów jest ograniczona, a żeby do jakiegoś dojechać należałoby zjechać z trasy nadrabiając parę kilometrów.

Kolejnym celem naszej wyprawy po wiosce Popeye’a były klify Dingli (około 40 km podróży) osiągające wysokość 250 metrów. Niesamowita formacja skalna wyłaniająca się z wody daje do myślenia, jak mały jest człowiek względem świata. Ich nazwa pochodzi od sir Tomasa Dingleya rycerza Zakonu Maltańskiego, który osiadł na tych terenach. Warto spędzić tu chwilę i przyjrzeć się falom roztrzaskującym się o pionowy niedostępny brzeg wyspy.

Widok na Klify z rowerami

Po krótkim zebraniu sił wyruszyliśmy w stronę Świątyń Megalitycznych, miejscowości Marsaxlokk i Marsaskala (około 58 km podróży), o których więcej możecie się dowiedzieć z artykułu z naszej poprzedniej wizyty na wyspie. Tutaj zatrzymaliśmy się jedynie na chwilę, by popatrzeć na łódeczki kołyszące się na wzburzonej wodzie.

Zanim wybierzemy się dalej warto dodać, że kierunek naszej podróży ułożyliśmy celowo. Chcieliśmy najbardziej wymagające etapy mieć za sobą jak najszybciej, a lżejszą końcówkę traktować jak „przejażdżkę po parku”.

Wykres przewyższeń trasy


Jak sami zobaczycie koleje dwa etapy: do Valetty i ze stolicy do wypożyczalni, żeby oddać rowery były gładkie i nie miały wielu przewyższeń.

Ciężkim etapem pod względem logistyki była stolica, o której możecie w pełni przeczytać tutaj.

Valetta - ścieżka rowerowa

Trafiliśmy na godziny szczytu i duże korki. Nie wszędzie były ścieżki rowerowe, a omijanie samochodów w korku nie było łatwe ze względu na wąskie przejazdy pomiędzy samochodami. W sumie to bardzo ucieszył nas fakt, że już mieliśmy ją za sobą, a do domu zostało nam jedynie około 20 kilometrów.

Vallettę warto zwiedzić bez rowerów, bo wąskie uliczki i niezliczone ilości turystów nie sprzyjają podróży z rowerem. (FILM Z VALLETTY ZNAJDZIECIE TUTAJ)

Ostatni etap podróży zleciał dosłownie w moment. Idealny pas dla rowerów wyznaczony przy drodze nr 1 zaprowadził nas jak po sznurku do samego celu. To było idealne zwieńczenie trasy. Szczególnie na samej końcówce, mogliśmy wtedy pędzić rowerami i podziwiać linię brzegową nieopodal.

To była wspaniała przygoda choć odrobinę wymagająca. Przewyższenia w początkowej fazie zmuszały do kręcenia korbą mocniej, a tętno sięgało najwyższych pułapów.

Czy warto ?

Tak, Tak i jeszcze raz tak.
My zrobiliśmy to na zwykłych rowerach trekkingowych. Choć w wypożyczalni są też rowery elektryczne, co z pewnością ułatwia podjazdy.

Gorąco polecamy tę wypożyczalnię, bo sprzęt jest w dobrym stanie, a my czuliśmy się zaopiekowani.

(link do wypożyczalni)

Dane techniczne:
Dystans: 96,44 km
Czas netto: 7:08;46
Czas brutto: 10:42:17

  • dużo czasu straciliśmy (około 40 min) na tym, że musieliśmy zmienić szlak i generować nową ścieżkę
  • Kasia miała „małą przygodę” z chodnikiem, która zabrała nam 40 min na obmywanie obtarć i dłuższy odpoczynek.
  • reszta czasu to upajanie się widokami.

Dzięki, że byliście z nami! Do zobaczenia w kolejnej przygodzie!

Kasia i staś.

Malta – część północno-zachodnia

(Na końcu artykułu znajdziecie film oprowadzający po tej części wyspy)

Czołem Załoga!

Dziś zabieramy Was na Maltę. Parę miesięcy temu byliśmy na południowym wschodzie tej wyspy, teraz postanowiliśmy zwiedzić jej północną część. Chcemy Was zabrać w podróż, by dowiedzieć się nieco o Wyspie Świętego Pawła, odwiedzimy Oceanarium, przejdziemy kawał szlaku linii Viktorii i zahaczymy o klify Dingli. Przyjrzymy się wiosce Popeye’a, a w Rabacie odwiedzimy katakumby i rzymską willę. O wszystkich tych i innych atrakcjach przeczytacie w artykule.

Gotowi?
W drogę!

Na początek warto powiedzieć, że naszą bazą wypadową przez kilka dni było Saint Paul’s Bay, w którym spędziliśmy świetny czas i skąd wybieraliśmy się w podróże piesze, autobusowe i rowerowe.

Jeśli nie wypożyczacie samochodu bojąc się o ruch lewostronny i południowy temperament Maltańczyków, koniecznie kupcie przejazdówkę na komunikację miejską. Jest to świetna opcja do podróżowania po wyspie. Upoważnia ona również do transportu po Gozo, o którym powstał kolejny film.

Zresztą, z całej Malty powstało w sumie 6 filmów, do których obejrzenia serdecznie Was zapraszamy.

Ale wracamy do tematu.

National Aquarium - Malta

Naszą przygodę rozpoczynamy od Oceanarium, w którym śmiało można spędzić około 2 godziny przyglądając się egzotycznym okazom ryb i innych potworków z głębin. Jest to świetna atrakcja zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Całość znajduje się na poziomie -1. Na 1 piętrze znajdziecie wystawę artefaktów wyłowionych z przybrzeżnych wód oraz liczne fotografie wraków statków nierzadko eksplorowanych przez nurków. Jeśli zaczniecie czuć głód to wystarczy, że zejdziecie na parter do restauracji, w której odzyskacie siły do dalszego zwiedzania. Teren wokół obiektu posiada place zabaw i jest położony przy nabrzeżu, więc idealnym będzie spędzenie chwili czasu na świeżym powietrzu wsłuchując się w szum fal.

Jeśli będziecie mieli trochę czasu i umiarkowaną kondycję to warto wybrać się, by z bliska zobaczyć Pomnik Świętego Pawła na wyspie pod tą samą nazwą. O ile sam pomnik widać z daleka i nie ma konieczności zobaczenia go z bliska, to ten lekki trekking jest zapowiedzią całego preludium niesamowitych barw wody, skalnych formacji i niemalże dzikich plaż, na które mało kto się zapuszcza. Jest to wspaniała opcja, jeśli chcecie choć na chwilę uciec od miejskiego zgiełku.

Widok na morze - Malta


Jeśli już jesteśmy przy samym Świętym to należy powiedzieć, że ponoć w roku 60 n.e. Św. Paweł transportowany do Rzymu jako więzień podczas sztormu rozbił się o brzegi wyspy. Za cud uznano to, że cała załoga w liczbie 276 osób przeżyła tę katastrofę. Przebywał tutaj przez parę miesięcy nauczając i uzdrawiając chorych, między innymi ojca Publiusza, rzymskiego zarządcę wyspy. Okres ten jest uważany za początek chrystianizacji Malty.

Następną atrakcją na mapie wyspy jest wioska Popeye’a. Jest to scenografia z filmu o tej samej nazwie, który powstawał na wyspie w 1980 roku. W postać głównego bohatera wcielił się Robin Williams, grając marynarza, który po zjedzeniu puszki szpinaku doznawał niesamowitej siły. W miejscu, gdzie toczyła się akcja filmu obecnie znajduje się park rozrywki, który ma swoich fanów głównie wśród najmłodszych. Starszym podróżnikom z całą pewnością wystarczy widok z punktu widokowego.

Jeśli będziecie po tej stronie wyspy bliżej wieczora to weźcie ze sobą koc i jakieś smakołyki, bo zachody słońca są tutaj obłędne!

Świetną opcją na zachód i na trekking są Clay Cliffs. Majestatyczne formacje skalne, które przypominają wylany beton sięgający samych brzegów wody. Glina, bo to z niej są te łagodne klify, nie przepuszcza wody, co tworzy pęknięcia i charakterystyczną fakturę przypominającą skórę słonia. Podczas pochmurnego dnia można odnieść wrażenie, że jest to krajobraz niemalże księżycowy. Choć dni deszczowych jest mało to należy jednak uważać, gdy traficie na taką aurę podczas zwiedzania, bo glina staje się wtedy bardzo śliska, ciężka i klejąca.

Z pięknych widoków sięgających aż po horyzont zabieramy Was, by powłóczyć się choć przez chwilę po wąskich uliczkach starego rzymskiego miasta Melite. Problem polega na tym, że nie znajdziemy go na mapie, bo po najeździe Arabów w 870 r miasto zostało rozdzielone na Obwarowane miasto – Mdina i przedmieścia – Rabat. Co ciekawe, z arabskiego Mdina oznacza właśnie miasto, a Rabat przedmieście. Jest to o tyle ważne, że miejsca te przenikają się i dopełniają, a co za tym idzie warto wygospodarować chwilę czasu na to, by zwiedzić oba.


Zaczynając od Mdiny warto podkreślić, że jest ona uważna za miasteczko ciszy. Mieszka tu około 200 osób, a na murach turyści mogą zobaczyć tabliczki, by nie zachowywać się głośno. Imponujących rozmiarów mury obronne, z których widać dobry kawałek wyspy pokazują strategiczne znaczenie tego miejsca w poprzednich wiekach.

Dwie potężne bramy wyprowadzają nas niemalże wprost do jednego z większych parków na wyspie imienia premiera Malty – Howarda. Skrywając się w cieniu drzew dochodzimy do Muzeum Rzymskiej Willi.

Możemy tam zobaczyć piękną przestrzenną mozaikę i choć trochę poznać historię tego miejsca. Tutaj warto kupić bilet umożliwiający jeszcze wejście do Katakumb znajdujących się w Rabacie, do którego chcemy Was teraz zabrać.

Idąc ulicą wita nas bazylika Św. Pawła z 1683 roku. To nieopodal tego miejsca, w podziemiach znajduje się grota Św. Pawła, gdzie ukrywał się podczas pobytu na Malcie. Warto poświęcić trochę czasu, by wybrać się również do katakumb św. Pawła, które są ogromną podziemną nekropolią ze zdobieniami z poprzednich wieków. Będąc w muzeum pamiętajcie, by wziąć ze sobą słuchawki, bo tuż przy wejściu można pobrać audio przewodnik na telefon, co zdecydowanie ułatwia zwiedzanie.

Wracając na łono natury przejdziemy się kawałkiem Viktoria Lines. Jest to linia fortyfikacji obronnych Malty zwana również Wielkim Murem. Jej budowa trwała niemal 25 lat i ukończyła się w 1899 roku. Głównym celem tej rozległej budowli było stworzenie ochrony dla Wielkiego Portu. Malta od zawsze miała strategiczne znaczenie i wielu chciało ją mieć na własność, a oddanie do użytku w 1869 Kanału Sueskiego tylko zwiększyło strategiczne położenie wyspy. Szlak wzdłuż murów nie jest wymagający, ale warto pamiętać, by mieć ze sobą nakrycie głowy odpowiednią ilość wody i trochę jedzenia, bo nie ma tam sklepów, a cienia by się pod nim skryć jest jak na lekarstwo.

Szlak można zacząć w wielu miejscach, choć warto zajrzeć tam, gdzie jest pinezka, bo znajdziecie tam jedną z kolejnych atrakcji wyspy. Mowa tutaj o cart ruts, czyli tajemniczych liniach przypominających swoim równoległym wyżłobieniem tory lub ślady po kołach. Ich powstanie datuje się na ok 2000 r. p.n.e. i co ciekawe, ich powstanie i zastosowanie nadal jest owiane tajemnicą, nad którą łamią sobie głowy najlepsi archeologowie świata. Takich miejsc jest wiele na wyspie, a ta jest jedynie jedną z nich.

Nierozpoznane dotąd wyżłobienia na Macie - cart ruts

Pozwólcie, że zabierzemy Was teraz, by na chwilkę zerknąć na klify Dingli. My zaliczyliśmy tę atrakcję na rowerach okrążając wyspę. Film z naszej wyprawy możecie zobaczyć na kanale.

Klify Dingli to niesamowite pionowe ściany sięgające ponad 250 metrów, które nie jednego wprawią w osłupienie. Jest to naturalna linia obronna wyspy nie do sforsowania. Swoją nazwę zawdzięczają sir Tomasowi Dingleyowi, rycerzowi Zakonu Maltańskiego, który osiadł na tych terenach. Dziś są niesamowitą atrakcją turystyczną i punktem obowiązkowym podczas zwiedzania.

Kasia z panoramą klifów na Malcie.

Powoli kończymy zwiedzanie, ale jeszcze na chwilę zabieramy Was w zaułki Mosty. To miasteczko mogłoby wydawać się tylko kolejnym przystankiem na mapie, gdyby nie fakt, że w samym jego sercu kryje się architektoniczny gigant – słynna Rotunda.


Sanktuarium Wniebowzięcia Matki Bożej z XIX wieku zmienia jednak wszystko. Kopuła o średnicy wewnętrznej 37,2 m plasuje budowlę w top największych na świecie. Warto wejść do środka, a nawet na kopułę, żeby zobaczyć ogrom tej budowli, a z tarasu widokowego panoramę miasta. Podczas bombardowań 9 kwietnia 1942 roku 500 kilogramowa bomba przebiła kopułę i wpadła do świątyni wprost pod nogi wiernych. Nie wyrządziła jednak szkód, ponieważ… nie wybuchła, co powszechnie jest nazywane Cudem Bomby.

Zwiedzając świątynię można przeczytać również o historii tego miejsca i zejść do schronów używanych podczas II wojny światowej. Jest to potężna dawka wiedzy i lekcja historii, która miejmy nadzieję, nigdy się nie powtórzy.

Dziękujemy Wam za wspólnie spędzony czas

Do zobaczenia w kolejnej podróży.

Kasia i staś.

Malta – ciekawostki i przydatne informacje

(poniżej znajdziesz film o ciekawostkach)


Czołem Załoga!
Planując odwiedzić Maltę, wyspę basenu śródziemnego warto nieco zapoznać się z tym miejscem, bo jest to miejsce szczególne. Przygotowaliśmy dla Was oprócz filmu o Valeccie i zwiedzaniu wyspy ten z listą najważniejszych informacji.

W drogę!

  • Malta plasuje się na 10 miejscu listy najmniejszych państw świata i 1. Najmniejszym krajem Unii Europejskiej. Mimo swojej małej powierzchni ma do zaoferowania niesamowicie dużo. Zaczynając od historii, architektury, krajobrazów, festiwali czy jedzenia.
Pomnik Niepodległości na Malcie. Valletta.
  • Wybierając się na Maltę należy pamiętać o pozostałościach imperium brytyjskiego. Na wyspie obowiązuje ruch lewostronny, znaki stop są bardzo umowne, a przejścia dla pieszych są jedynie w najbardziej newralgicznych miejscach.
  • Oprócz ruchu lewostronnego istotną kwestią są gniazdka w budynkach, one również są przystosowane do angielskich wtyczek, dlatego warto zaopatrzyć się w adapter wybierając się w podróż.
  • Na wyspie nie ma pociągów ani metra, ale za to jest prężnie działająca komunikacja miejska. Tutaj warto pamiętać o tym, że każdy przystanek jest „na żądanie”, a autobusy nie zjadą do zatoczki jeśli nie podniesiemy ręki komunikując kierowcy chęć wejścia do środka.
    I na komunikacji na chwilkę się zatrzymajmy.
  • W sezonie letnim pojedynczy przejazd kosztuje 2,5 Euro i upoważnia on do jazdy komunikacją z przesiadkami przez 2 godziny. Istnieją też karty na 12 przejazdów oraz na cały tydzień. Te można kupić w wybranych miejscach na wyspie miedzy innymi na lotnisku. Bilety jednorazowe są dostępne u kierowcy.
  • Malta to jedna wielka kociarnia. Koty są niemal wszędzie. W parkach i na skwerach znajdują się specjalne prowizoryczne domki dla kotów i specjalnie wyznaczone miejsca na dokarmianie zwierząt.
  • Bardzo przydatną opcją są słuchawki. Większość muzeów ma swoje audio przewodniki w wielu językach, które można poprać przez kod QR na swoje urządzenie mobilne przy kasach biletowych. Jest to o tyle dobra opcja, że mamy wolne ręce podczas zwiedzania i więcej można zrozumieć gdy nie rozprasza nas szum wokół.
  • Malta jest stosunkowo młodym Państwem, bo dopiero w 1964 ogłosiła swoją niepodległość. Wcześniej wyspa przechodziła z rąk do rąk. Była w rękach Fenicjan, Rzymian, Hiszpanów, Francuzów i Brytyjczyków.
  • Biorąc pod uwagę punkt poprzedni, każdy kto wnikliwie odkrywa wyspę zauważy przenikanie się tych wielu kultur i wpływ ich na obecny krajobraz i społeczeństwo.
  • Jednymi z bardziej rzucających się w oczy pozostałości są czerwone budki telefoniczne i skrzynki na listy pochodzące w Wysp Brytyjskich.
  • Spacerując stolicą, jak i całą wyspą można odnieść wrażenie, że całość jest jedną wielką warownią. I słusznie.
  • Podczas I wojny światowej Malta odegrała rolę największego szpitala Europy lecząc i rehabilitując żołnierzy, którzy ucierpieli na froncie. Podczas II wojny światowej została nazwana przez Winstona Churchilla niezatapialnym lotniskowcem. Wyspa odegrała wtedy niesamowitą rolę podczas wejścia aliantów na Sycylię a potem w głąb Włoch.
  • Fortyfikacje i umocnienia nie powstały jednak podczas zawieruchy obu wojen światowych lecz dużo wcześniej, a to za sprawą Zakonu Szpitalników.
  • Jest to zakon rycerski funkcjonujący do dziś i posiadający nieruchomości również na Malcie. To oni, Kawalerzy Maltanscy utworzyli ciąg fortyfikacji, który od początku ich przybycia na wyspę w 1530 roku chronił mieszkańców i zakon przed wrogiem ze wszystkich stron.

I tak płynnie przechodzimy do zróżnicowania terenu.

  • Na wyspie każdy znajdzie coś dla siebie, od trekkingu przy klifach, przez imprezy na północnym brzegu wyspy, na atrakcjach takich jak nurkowanie i jazda quadami po bezdrożach kończąc.
  • Jeżeli jednak historia jest dla kogoś priorytetem to również nie będzie zawiedziony. Megalityczne świątynie, muzeum archeologiczne z ciekawymi eksponatami i perełki architektoniczne to tylko kilka z możliwości zatracenia się w tym miejscu.
  • Pasjonaci jedzenia będą zachwyceni ilością knajpek i kawiarenek tuż przy morzu oferujących szeroki wachlarz potraw śródziemnomorskich. Talerze owoców morza są naprawdę warte spróbowania w małych knajpkach przy porcie. Daje to gwarancje spróbowania naprawdę świeżych dań. Ci którzy nie przepadają za takimi daniami, podniebienia uratuje pizza.
  • Jedzenie jest jednak zgubne. Malta i jej mieszkańcy borykają się z dużym problemem otyłości. Z danych z 2019 roku wskaźnik otyłości wynosił 28,7%. Kolejne badania nie przynoszą lepszych informacji, a tendencja do tycia jest coraz większa.
  • To nie przeszkadza wcale Maltanczykom świętować. Znani są oni z uwielbienia do festiwali i puszczania fajerwerków. Jeśli będziecie mieli okazje być na jednym z takich festiwali po prostu dajcie porwać się tłumowi, który zaniesie was w najwspanialsze miejsca, pokazując to co niedostępne w normalny dzień.

Takich wrażeń i wielu wspaniałych chwil na wyspie.
My,
Kasia i staś.

Valletta – maleńka stolica z setkami atrakcji.

(Na samym dole znajdziesz odnośnik do filmu)

Czołem Załoga!
Dziś zabieramy was do drugiej co do wielkości najmniejszej stolicy w Europie i na świecie. Do Valletty.
I jeśli myślicie, że na niecałym kilometrze kwadratowym nie da się upchać niezliczonej liczby atrakcji to spróbujemy Was wyprowadzić z błędu!

W drogę!

Znajdujące się na liście światowego dziedzictwa UNESCO miasto jest często nazywane muzeum pod gołym niebem. I nie bez kozery ponieważ jest to obszar o jednym z największych zagęszczeń zabytków na świecie. Co więcej Valletta jest najbardziej słoneczną stolicą w Europie oraz najdalej wysuniętą stolicą Europy. Tych „NAJ” jest zdecydowanie więcej ale zacznijmy od początku.

To co widzimy obecnie, układ budynków i ulic na planie hippodamejskim, czyli planie, w którym ulice przecinają się pod kątem prostym, wyszło z pod szkiców ucznia Michała Anioła, którym był Francesco Laparelli. Całość została stworzona dokładnie, by w jak najlepszej formie można było strzec półwyspu. Wykonanie jednak było z lekka na prędce ponieważ zakon Joannitów, który miał się osiedlić na półwyspie obawiał się kolejnego oblężenia przez Turków. Tutaj warto zwrócić uwagę, że zakon przybył na wyspę w 1530 roku i osiedlił się w Birgu – Półwyspie nieopodal obecnej stolicy, gdzie znajduje się fort świętego Anioła. Ze względów militarnych Birgu byłoby ciężkie do obrony stąd plan relokacji siedziby. I tym sposobem w 1571 roku zakon przeniósł się do obecnej stolicy. Kolejne lata to sukcesywna rozbudowa miasta, która dziś cieszy oko niejednego turysty.

Podróż po mieście rozpoczynamy od fontanny Trytona, która powstała w 1959 w stylu, który miał współgrać z już nieistniejącą główną bramą miasta. Ten punkt orientacyjny miasta przedstawia trzy trytony czyli pół ryby pół ludzi trzymających nad głowami wielką misę, która nawiasem mówiąc po kilkunastu latach spadła potężnie uszkadzając fontannę. Gruntowne prace renowacyjne przeprowadzono w 2017 roku. Obecnie najlepiej podziwiać fontanne wczesnym rankiem skąpaną w blasku słońca lub wieczorem pięknie oświetloną kolorowymi lampami.

Pozostawiając za plecami plac z fontanną, który jeszcze przed jej powstaniem był dworcem autobusowym kierujemy się przez bramę miejską, by zaraz za nią po prawej stronie podziwiać budynek o całkiem oryginalnym kształcie. Jest to siedziba parlamentu Malty. Budynek miał swoją inaugurację w maju 2015 roku. Monumentalna bryła dla jednych jest kontrowersyjnym elementem wśród zabytków dla innych powiewem świeżości już na początku zwiedzania.

Naprzeciwko budynku w jednym ze sklepików znajduje się całkiem tania przechowalnia bagażu, którą możemy śmiało polecić. Pamiętajcie jednak, że nie jest ona całodobowa.

Idąc wzdłuż główną ulicą możemy zobaczyć budynek Opery Królewskiej z drugiej połowy XIX wieku. Właściwie to możemy zobaczyć to co z niego zostało po nalotach z kwietnia 1942 roku. Dziś możemy podziwiać jego nieliczne kolumny i taras, ale przed wojną był to ponoć najpiękniejszy budynek stolicy. Obecnie pozostałości zostały przystosowane do wydarzeń kulturalnych takich jak przedstawienia i koncerty.

Kolejną atrakcją dla pasjonatów historii dawnej jest muzeum archeologiczne znajdujące się nieopodal po naszej lewej idąc wciąż główną ulicą. Jest to punkt obowiązkowy dla wszystkich, którzy zwiedzając całą wyspę chcą lepiej zrozumieć przenikanie się wielu kultur w tym miejscu, zaczerpnąć wiedzy na temat świątyń megalitycznych czy ogromnych wpływów innych narodów na ten niewielki skrawek ziemi.

Konkatedra św. Jana, którapowstała w drugiej połowie XVI wieku jest punktem obowiązkowym zwiedzania. Mimo, że fasada budowli nie jest okazała to wchodząc do środka można poczuć jak kolana lekko się uginają pod natłokiem dojrzałego barokowego przepychu i precyzją każdego detalu. Tutaj warto pamiętać o tym, że bilety najlepiej kupić online, bo dzięki temu unikniemy stania w kolejce. Ważne jest również to, by zabrać ze sobą słuchawki ponieważ przy wejściu można pobrać aplikację z audio przewodnikiem, która ułatwia zwiedzanie i przekazuje wszystkie cenne informacje.

Po wyjściu warto skierować się w stronę Placu świętego Jerzego, na którym znajdują się piękne posągi oraz Pałac Wielkiego Mistrza. Zbudowany w 1571 budynek był centrum administracyjnym i siedzibą Wielkiego Mistrza Zakonu Maltanskiego. Za czasów brytyjskich służył jako pałac gubernatora, a dziś jest siedzibą prezydenta Malty. Sale są udostępnione do zwiedzania codziennie, za wyjątkiem dni w których budynek pełni funkcje państwowe. Bogate zbiory zbrojowni z całą pewnością zachwycą niejednego pasjonata militariów.

Podążając w dół główną ulicą zza budynków wyłania nam się okazały Fort świętego Erazma, bardziej znanego jako święty Elmo. Zbudowany w drugiej połowie XVI wieku pełnił rolę obronną aż do 1972 roku. Fort musiał się zmierzyć z ogromnym najazdem Turków osmańskich jeszcze w fazie budowy. Mimo, że jeszcze niedokończony spisał się świetnie odpierając atak. Po najeździe budowla została jeszcze bardziej rozbudowana, wzmocniona i włączona w system murów obronnych miasta. Dziś budowla jest muzeum oferującym podróż w głąb militarnej historii wyspy, która odcisnęła ślad i ukształtowała to miejsce.

Zanim przemierzymy kolejne miejsca warte zobaczenia chcemy się zanurzyć w wąskie uliczki, które chronią od zgiełku i palącego październikowego słońca. Spacerując z wolna warto zwrócić uwagę na piekne, kolorowe, zabudowane, drewniane balkony i balkoniki jakby przyklejone do budynków. Jest to punkt rozpoznawczy Valletty jak i całej wyspy. Brukowane uliczki skrywające historie na każdym rogu przenoszą w czasie. Pamiętajcie jednak, że łatwo się zatracić w tym spacerze i jeśli jesteście głodni to zerkajcie na zegarek, bo na Malcie również obowiązuje siesta podczas której knajpki i bary podają jedynie napoje. Gdy już z lekka zregenerujemy siły możemy wybrać się w dalszą podróż po zabytkach.

Brama Viktorii jest jedyną zachowaną z dawnych czasów bramą miejską z obrębie fortyfikacji. Została zbudowana przez Brytyjczyków w 1885 roku i nazwana na cześć królowej Viktorii. Łączyła ona miasto z Wielkim Portem. Powstała w miejscu dawnej dużo mniejszej bramy miejskiej, która musiała zostać zamieniona na obecną z powodu wciąż rosnącego ruchu w tym obrębie miasta. Teren ten był pełen gwaru i ruchu między innymi przez targ rybny znajdujący się w porcie.

Brama nie jest jednak jedyną pamiątką po Brytyjczykach, jest ich wiele ale szczególnie rzucają się w oczy wciąż liczne w mieście czerwone budki telefoniczne oraz typowe skrzynki na listy.

Wielki Port jest przystankiem dla wodnych taksówek, którymi można się dostać do Birgu, ale i dla wielkich wycieczkowców, które zatrzymują się tu by uzupełnić zapasy, a turyści na szybko zwiedzić najbliższą okolicę. Port miał również strategiczne znaczenie w przeszłości. Wcinający się w ląd na długości 3,6 kilometra pas wody o głębokości około 10 metrów przyjmował przez wieki statki rybackie jak i wielkie floty wojskowe. To dzięki tak dogodnemu ukształtowaniu terenu Malta stała się idealnym miejscem łączącym Afrykę z Europą.

Przechodząc wzdłuż portu warto wzrokiem wspiąć się na mury obronne miasta które z tej perspektywy robią naprawdę ogromne wrażenie.

Kolejną atrakcją są Ogrody Baraka skąd rozpościera się piękny widok na Fort Świętego Anioła w Birku. Niesamowicie widokowy punkt miasta jest pełen pomników i tablic pamiątkowych. Warto zwrócić uwagę, że jedna z tablic upamiętnia polskich marynarzy. Do ogrodów można dostać się spacerując uliczkami bądź wjechać windą z dołu przy Wielkim Porcie. Widok z ogrodu zabiera dech w piersiach o świcie ale wieczorem przy blasku lamp i częstym fajerwerkom również jest fascynujący.

Huk fajerwerków jest częsty ponieważ Maltańczycy uwielbiają tę rozrywkę. A jeśli jesteśmy przy huku i ogrodach to warto być tutaj około 12 i 16 bo o tych godzinach niemal codziennie są salwy z armaty.

Wychodząc z ogrodów Swoje kroki warto skierować w stronę placu na którym znajduje się między innymi Zajazd Kastylijski i Kościół Matki Bożej Zwycięskiej.

Zajazd Kastylijski był jednym z ośmiu miejsc zamieszkania rycerzy zakonnych kawalerów maltańskich w Valletcie. Ukończony w drugiej połowie XVI wieku był jednym z okazalszych barokowo manierystycznych budynków w mieście. Dziś znajduje się w obiekcie siedziba premiera Malty. Fasada budynku daje do myślenia jakimi zasobami dysponował zakon podczas budowy.

Przy placu znajduje się jeszcze jeden z wielu kościołów znajdujących się w mieście. Ten jednak ma szczególne znaczenie, ponieważ szacuje się iż jest to pierwszy kościół w Valletcie. Miał on być darem za odparcie przez zakon i mieszkańców Malty oblężenia Turków osmańskich w 1565 roku. Pochowano tam wielkiego mistrza i założyciela Valletty, lecz po wybudowaniu konkatedry jego szczątki przeniesiono właśnie tam.

Nieopodal placu w jednym z bastionów znajduje się Bank Malty. Warto zwrócić uwagę na okolice, która przykuwa szczególną uwagę swoimi ogromnymi, pionowymi ścianami murów obronnych.

Schodząc w dół schodkami przy parlamencie znów znajdujemy się przy głównej bramie i rzucamy ostatnie spojrzenie na fontannę od której zaczynaliśmy naszą podróż. Zdajemy sobie sprawę, że moglibyśmy ciągnąć naszą opowieść jeszcze godzinami, ale chcemy pozostawić również Wam coś do odkrycia. A jest wiele.
Napiszcie koniecznie co Wam najbardziej podobało się w mieście.
Koniecznie zobaczcie inne materiały, które przygotowaliśmy

Do zobaczenia na szlaku!
Kasia i staś

Malta mały kraj, który wielce zachwyca!

(Poniżej znajdziesz film o Malcie)

Czołem załoga!

Dzisiaj zabieramy Was na zwiedzanie najmniejszego kraju Unii Europejskiej – Malty. Choć jej powierzchnia jest porównywalna z wielkością Krakowa to naszym zdaniem nie sposób jej zwiedzić szybko. Każdy zakamarek prowadzi do kolejnej nitki historii, a ta przedstawia taki ogrom wielowątkowości, że chwilami ciężko się połapać w tym gdzie, co, po co i dlaczego. Dlatego właśnie miejsca takie jak Malta trzeba doświadczać.



Nie przedłużajmy już… zanurzmy się razem w tej cudnej wyspie!

W drogę!

Na początek pragniemy powiedzieć, że podczas naszego wypadu zwiedziliśmy tylko Maltę. Gozo i Błękitną Lagunę odpuściliśmy ze względu na zatracenie się w najbliższej okolicy. A i tak mamy świadomość, że nie doświadczyliśmy wszystkiego. Sporo chodziliśmy bo przez kilka dni przeszliśmy około 116 km poznając wyspę bardziej od tej lokalnej strony niż tej bardziej turystycznej. Jeśli jednak chcecie zwiedzić więcej i macie ograniczony czas to polecamy skorzystać z komunikacji miejskiej, która jest świetnie rozwinięta. O tym i innych przydatnych w tej podróży tematach możecie przeczytać na blogu lub obejrzeć filmie o ciekawostkach.

Punktem obowiązkowym oprócz stolicy, o której jest w innym filmie są świątynie megalityczne. Najlepiej obejrzeć wszystkie, lecz jeśli nie macie wystarczająco dużo czasu to Ħaġar Qim i Mnajdra będą idealną opcją tym bardziej, że są od siebie oddalone o jakieś 500 metrów.

Ważne!

Pamiętajcie o zabraniu ze sobą słuchawek do telefonu, bo audio przewodnik można pobrać przy zakupie biletu na swoje urządzenie mobilne.

Będąc w okolicy warto odwiedzić Błękitną Grotę, do której dopływa się małą łódką z miejscowości nieopodal. Trzeba jednak pamiętać, że łódki nie kursują przy dużych falach. My właśnie trafiliśmy na taką okoliczność, ale spektakularny krajobraz z tarasu widokowego na Błękitną Grotę wynagrodził nam ten kaprys morza.

Wszyscy pasjonaci nurkowania znajdą coś dla siebie, bo wokół wyspy jest swoiste podwodne muzeum z zatopionych statków. Wiele firm oferuje na wybrzeżu również takie atrakcje. Dla wszystkich, których nie ciągnie do poznawania głębin, ale lubią się popluskać w wodzie są niezliczone ilości plaż, zarówno tych dzikich jak i trochę mniej. Nawet przy dużych falach nie ma to problemu ponieważ jest wiele miejsc w których można kąpać się w naturalnych basenach stworzonych przez wysokie skały gdzie woda jest spokojna. Jednym z takich miejsc jest Ghar Lapsi.

Aby na chwilę odpocząć od typowych krajobrazów do których jeszcze Was zabierzemy zachęcamy do odwiedzenia typowo rybackich miasteczek w których można podziwiać charakterystyczne maltańskie łódeczki oraz w przerwie zwiedzania zjeść coś jak choćby talerz owoców morza, pizzę czy choćby rybę z frytkami. Takimi miasteczkami są choćby Marsaxlokk i Marsaskala. W tym pierwszym warto w niedzielę zobaczyć ogromny targ, który jest na nabrzeżu, a gwar przy straganach i różnorodność produktów zapiera dech w piersiach. O ile macie trochę więcej czasu i umiarkowaną kondycję to polecamy Wam zrobić lekki trekking pomiędzy tymi miejscowościami. W miedzy czasie doświadczycie cudownego lokalnego życia i zakochacie się w cudownych widokach klifów, które w tamtym regionie wcale nie są największymi.

Spacerując pagórkami będziecie mogli odnieść wrażenie, że dziwnym trafem wkroczyliście na teren wojskowy ponieważ po całej wyspie rozsiane są rozmaite fortyfikacje. Pochodzą one zarówno z czasów I i II wojny światowej, ale jest też dużo zabudowań o o wiele dłuższej historii. Ma to związek ze strategicznym położeniem wyspy na terenie basenu Morza Śródziemnego, która musiała się bronić przez wieki przed atakami z zewnątrz.

Dochodząc do wcześniej wspomnianej miejscowości Marsaskala warto na chwilę pochylić się nad pomysłowością poprzednich pokoleń w sposobie wykorzystywania zasobów naturalnych. Mowa tutaj o Panwiach solnych. Wydrążonych w przybrzeżnych skałach małych basenach o regularnych kształtach mających na celu akumulację wody morskiej. Poprzez odparowanie w małych basenikach pozostawała jedynie sól morska wykorzystywana między innymi do konserwacji potraw. Pozyskiwanie soli w ten sposób na wyspie jest praktykowane również obecnie.

Powoli przenosimy się w okolicę stolicy, o której możecie zobaczyć już film na naszym kanale. Na wschód od Valletty znajdują się 3 miasta. Birgu, Bormla i Isla do niedawna były pomijane przez turystów skupiających się na wrażeniach w stolicy. Nie każdy jednak wie, że właśnie Birgu było zamieszkiwane już przez Fenicjan, a ilość atrakcji we wszystkich trzech miastach jest niezliczona. Fort Św. Anioła jest pierwszą siedzibą zakonu św. Jana i od tego fortu śmiało można liczyć początek eksplozji rozwojowej miasta. Warto w trójmieście spędzić trochę czasu, zanurzając się w uliczki, które razem z ich mieszkańcami żyją nieco odmiennym życiem. Pełnym południowego spokoju.

Jeśli przyjeżdżacie na wyspę, żeby się mocniej wyszumieć to Sliema jest Waszym celem. Położona na Zachód od stolicy jest miejscem, które nie zasypia. To tutaj plaże łagodnie schodzą od wody, kluby możemy spotkać na każdym kroku, a wybór tematu imprezy zależy tylko i wyłącznie od naszego humoru w danym dniu.

Jak widzicie Malta oferuje mnóstwo atrakcji i każdy znajdzie coś dla siebie. My podczas tej krótkiej podróży pragnęliśmy zabrać Was tylko w kilka zakątków, a jest ich jeszcze dużo do odkrycia. Koniecznie podzielcie się z nami wrażeniami z tego miejsca.

Do zobaczenia na szlaku

Kasia i staś.