Świat luksusowej motoryzacji na wyciągniecie ręki – Maranello i Modena

Każdy zna Ferrari. Znaczek czarnego konia na żółtym tle z flagą Włoch u górze. A muzeum? Muzeum jest wisienką na torcie podczas podróży po Północnych Włoszech dla niejednego miłośnika motoryzacji.  Ale czy tylko miłośnicy motoryzacji znajdą coś dla siebie?

Dojeżdżając do Maranello nie sposób pomylić się z czego słynie miasto. Już z daleka wiadomo, że małe niepozorne miasteczko swoją sławę zyskało właśnie dzięki muzeum i fabryce luksusowych, sportowych samochodów – Ferrari. Ulice są przepełnione emblematami i symbolami związanymi z marką. Im byliśmy bliżej celu tym większe tłumy i więcej „znaków”, że podążaliśmy w odpowiednim kierunku. Faktem jest, że problem z zaparkowaniem jest spory i dobrze jest uzbroić się w cierpliwość podczas szukania miejsca. Jest kilka parkingów płatnych, które nie mają limitów czasu, ale i są parkingi bezpłatne, które umożliwiają postój do 30,60,90 minut. Darmowe parkingi o najdłuższym możliwym czasie postoju są oczywiście położone najdalej od muzeum. Nam udało się wcisnąć samochodem na parking tuż pod muzeum(płatny), lecz było to okupione 20 minutowym jeżdżeniem i polowaniem na dogodny parking.

Będąc poza sezonem(my byliśmy we wrześniu) nie trzeba kupować biletów przez Internet – upoważniają one do szybszego wejścia poza kolejką. Zwykła kolejka w danym okresie, o ile nie przyjedzie autokar turystów, to czas około 10 minut żeby wejść do budynku. Przed wejściem znajduje się zadaszenie dla oczekujących co jest miłym akcentem gdy chodzi o włoskie Słońce. Sama logistyka muzeum jest bardzo dobrze zorganizowana. Kilka kas, do których kieruje pracownik pilnujący oczekujących. Po zakupieniu biletów (bilet podwójny na oba muzea to 38 euro za osobę) można śmiało ruszać w wir luksusu.

Muzeum składa się z kilku pięter z luźno ustawionymi samochodami. Mimo czytania poszczególnych opisów nie doszukaliśmy się zasadności pomieszania samochodów ze względu na lata produkcji. Nie przeszkadzało to jednak nadmiernie w zwiedzaniu, a może i dodało ciekawego kontrastu poszczególnym generacjom. Oprócz samochodów w przeszklonych gablotach obok znajdowały się silniki danych modeli. Dodatkowo można było zobaczyć  podzespoły takie jak między innymi  tarcze hamulcowe, zaciski, kierownice i tapicerki.  Przechadzając się po muzeum można siąść w symulatorze i wjechać na wirtualny tor.(Koszt takiej zabawy za 7 minut to około 35 euro). Całość wieńczy przestronna galeria aut tej marki, które wygrały wyścigi F1 w konkretnych latach. Obracając się mogliśmy podziwiać medale i puchary z tych właśnie wydarzeń.

Całe muzeum w Maranello ze zdjęciami i czytaniem opisów można śmiało przejść w 60 – 90 minut. Korzystając z dodatkowych atrakcji jak symulator czy zakupy w sklepie oczywiście czas ten będzie odpowiednio dłuższy : )

Przejazd z Maranello do muzeum Enzo Ferrari w Modenie zajęło nam około 25 minut. Na miejscu czekał na nas spory parking z którego udaliśmy się do głównego budynku (jest ich dwa).

Wejście na główną wystawę  jest otwierane co 30 minut. Spowodowane to jest projekcją filmu historycznego o Enzo Ferrari. Zanim jednak wyświetlony zostanie film swobodnie można chodzić i podziwiać na ogromnej sali kilkanaście egzemplarzy aut. Na ścianach hali znajdują się kierownice, a w regałach poniżej można zobaczyć materiały z jakich jest wykonana tapicerka w danych modelach. My do budynku głównego weszliśmy w trakcie trwania seansu i Pani uprzejmie poinformowała nas, że w czasie oczekiwania możemy usiąść przy stolikach lub pójść zwiedzić wystawę w drugim budynku, który był kiedyś pierwszym zakładem produkcyjnym. My wybraliśmy oczekiwanie i  już po 10 minutach szusowaliśmy miedzy autami przyglądając się idealnie skrojonej linii sportowych samochodów. Po filmie, który pogłębił wiedzę przeczytaną na planszach poszliśmy do drugiego budynku, w którym spędziliśmy kilkanaście minut. Całe muzeum zajęło nam około godzinę.

Warto zajrzeć do obu muzeów, lecz jeśli napięty grafik pozwala zwiedzić tylko jedno, to naszym zdaniem lepiej wybrać to w Maranello. Jest zdecydowanie więcej do zobaczenia, ponadto dzieci mogą się wyszaleć przy nieco większej ilości atrakcji.

I z tym motoryzacyjnym akcentem ruszamy w dalszą drogę.

Do zobaczenia,

Kasia i staś.

Montereggioni – toskańska twierdza, która zatrzymała czas.

To że świat jest skory do waśni wiemy nie od dzisiaj. Walka o wpływy, o prestiż i splendor nie jest wcale wymysłem polityki obecnych rządów. Takie naparzanie się na patyki, kamienie i klocki było powszechne od zawsze. Pozwól, że zabierzemy Cię do Montereggioni, miejsca które było efektem takich przepychanek.

Montereggioni to świetnie zachowana twierdza z murami obronnymi w niemal nienaruszonym stanie. Została wybudowana na zlecenie włodarzy Sieny do obrony miasta przed Floreńczykami z którymi Sienińczycy ciągle się tłukli. O wpływy, o to kto będzie stolicą, o to kto jest fajniejszy i ma lepszą katadrę.
Ciekawostką jest to, że Monteriggioni to pierwsza twierdza zbudowana przez Siene. Nie jest wcale ich pierwszą twierdzą, ale pierwszą od podstaw wybudowaną. Wcześniej kupowali oni gotowe twierdze.


Na odwiedzenie miasteczka potrzeba niewiele czasu i jest to świetny przystanek miedzy Sieną, a chociażby San Gimignano. Mamy do dyspozycji kilka parkingów. Najdalszy (przy głównej drodze) jest darmowy, parkingi które są w pobliżu twierdzy są w większości płatne. (jest jeden fragmencik na kilkanaście samochodów całkowicie bezpłatny, ale nawet poza sezonem ciężko dorwać jakieś miejsce.

(Zaznaczony na czerwono punkt to parking, który jest całkowicie za darmo – do 3 godzin)

Żeby uzmysłowić sobie sens budowania twierdzy w tym miejscu warto wejść na mury obronne. (koszt wejścia na dwie trasy to 5 euro). Przy dobrej widoczności można było dojrzeć wroga z kilkudziesięciu kilometrów. To strategiczne miejsce prowadziło do wielu oblężeń twierdzy ponieważ Zarówno Florencja jak i Siena chciała mieć tak dogodny punkt obserwacyjno obronny.

Będąc w twierdzy warto zajrzeć do małego, surowego kościółka w stylu romańskim. Ponadto warto spojrzeć na małe uliczki tego świetnie zachowanego miasta – twierdzy.

Polecamy Wam wstąpić tu by lepiej zrozumieć „politykę” Sieny i Florencji przed wiekami.

Kasia i staś.

San Gimignano, czyli.. toskański Manhattan

Podróżując po północnej Toskanii nie sposób nie trafić na miasto nazywane  „Manhattanem średniowiecza”.  W miejscu gdzie w cieniu wież mogliśmy odpocząć od wrześniowego słońca. Wspiąć się na mury oglądając panoramę miasta i jedząc pyszną pizzę w pięknej małej knajpce na uboczu. Pozwólcie, że zabierzemy Was do miasta wież – San Gimignano.

Co tu dużo mówić… miasto jest piękne. Już w 1990 roku historyczne centrum zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego piękno można upatrywać w tym, że nieopodal miasta prowadził szlak handlowy, który przyczynił się do rozwoju miasta. Ponadto w okolicy uprawiano krokus z którego uzyskiwano szafran, który był wysyłany głównie do Pizy, która była potęgą w basenie Morza Śródziemnego. I tak to do XIV wieku miasto było potęgą z sakiewkami przy paskach wypchanymi po brzegi.


W związku z tym, trzeba było się pokazać sąsiadom z wioski, że w życiu wyszło i co zamożniejsi budowali charakterystyczne dla miasta czworokątne wieże przy swoich domach. Z jednej strony pełniły one funkcje obronną, z drugiej zaś były to istne zawody dobrobytu. Im wyższa i okazalsza wieża, tym zamożniejsza była rodzina, która ją wybudowała. A sąsiad kisł z zazdrości obgryzając palce.

W mieście do XV wieku stało aż 72 potężne wieże, które świadczyły o prestiżu właścicieli. Problem w tym, że ekipy budowlane w składzie „ja ze szwagrem” słabo obliczyły podłoże i okazało się, że przez słaby grunt, na którym budowano tę potęgę pieniądza ostało się do naszych czasów jedynie 14.
W połowie XIV wieku, bo dokładnie w 1348 roku przyszła do miasta czarna śmierć, która skutecznie przerzedziła mieszkańców (zabrała 25% ludności Europy) poskutkowała upadkiem świetności miasta i podporządkowaniem się Florencji.

Dziś jednak to miasto za sprawą rozwoju turystki znów olśniewa. Jest to częsty cel turystycznych wypadów na trasie z Florencji do Sieny. Uważamy, że koniecznym jest zajrzenie w boczne uliczki i myślami przeniesienie się do czasów gdzie ulice płynęły pieniądzem. Potem tak jak my udajcie się na peryferia, by w ciszy od ulicznego zgiełku zjeść pyszną pizzę w lokalnej restauracji.

Takiego czasu w mieście,

Kasia i staś.

Najczęstsze błędy treningowe.

Prowadząc treningi personalne i treningi grupowe bardzo dużą uwagę poświęcam technice. Jest ona niesamowicie ważna, ponieważ zapominając o niej bardzo łatwo o kontuzję. Wiadomo, że każda kontuzja, mniejsza czy większa, odezwie się w najmniej oczekiwanym momencie.

Bolący bark popsuje nam niesamowity wyjazd w góry. A notorycznie ignorowany ból wynikający z „łokcia tenisisty” skutecznie popsuje nam firmowy bankiet, na którym szef pokaże nam nowy samochód, który sobie kupił dzięki naszym nadgodzinom. To tylko garstka powodów dlaczego warto unikać kontuzji. A mam ich mnóstwo. : )

Ale, ale… kontuzje to pikuś. Złą techniką wykonywanych ćwiczeń można narazić na niebezpieczeństwo naszych partnerów treningowych. A wiadomo jak ciężko jest znaleźć w tych czasach kogoś kto będzie się chciał pocić z nami i jeszcze za to płacić.

Dlatego właśnie warto unikać błędów w technice wykonywanych ćwiczeń.

Poniżej znajdziesz całą playlistę, krótkich filmów z błędnie wykonywanymi ćwiczeniami (na czerwono) i ich poprawnych odpowiedników.

(Możesz kliknąć „obejrzyj w YouTube” i automatycznie przeniesie Cię właśnie tam. Jeśli masz ochotę obejrzeć je tutaj to jeszcze lepiej!

Jeśli chcesz obejrzeć wybrane filmy to rozwijana lista znajduje się w prawym górnym rogu zdjęcia w celu ułatwienia poniżej. : )

Loreto – małe miasteczko z wielką historią.

Położone 25 kilometrów na południe od Ankony miasteczko na wzgórzu ściąga do siebie rokrocznie tysiące turystów z całego świata. Wszystko za sprawą Świetego Domku, który znajduje się w samym centrum bazyliki. Ale czy tylko?

Loreto byłoby jednym z wielu włoskich miasteczek na wzgórzu gdyby nie sanktuarium wewnątrz którego znajduje się największa relikwia jaką jest „Święty Domek”. Według legendy jest to dom Matki Bożej przeniesiony w roku 1294 z Nazaretu do Loreto (z krótkim postojem w Chorwacji) przez anioły. Jako że każda legenda ma w sobie ziarnko prawdy i ta takowe posiada. Wiadomym jest, że muzułmanie agresywnie działali na Ziemi Świętej już ponad 20 lat wcześniej i zagrożenie dla takiej relikwii było ogromne. Dlatego znakomite przeniesienie było uzasadnione, a nawet konieczne. Jeśli chodzi natomiast o sprawę Aniołów to bezsprzecznie przyczynili się oni do tego. Chodzi dokładnie o włoską rodzinę de Angeli, która całą operację transportu sfinansowała i przeprowadziła. Tym sposobem relikwia 10 grudnia 1294 roku trafiła na swoje miejsce.  XI wieczna bazylika, w której znajduje się relikwia jest pięknie zdobiona przez dłuta najlepszych rzeźbiarzy i malarzy. Sam Święty Domek jest obudowany bogato zdobionym marmurem, który zapiera dech w piersiach i ucieszy oko każdego turysty.

Wychodząc z Bazyliki warto stoje kroki skierować na plac centralny miasta. Bogato zdobiony plac z fontanną po środku jest zwykle pełen pielgrzymów co nadaje miejscu jeszcze bardziej sakralny nastrój. 

Dla wszystkich złaknionych sztuki sakralnej jest jeszcze muzeum Apostolskie, które przybliży historię sanktuarium.

Ważnym miejscem, lecz niestety często pomijanym jest Polski Cmentarz Wojenny znajdujący się na zboczu tuż przy sanktuarium. Pochowanych jest tam 1090 oficerów i żołnierzy 2. Korpusu Polskiego, poległych w walkach o wyzwolenie regionu Marche. Podczas bombardowań niemieckich żołnierze Ci z pełnym poświęceniem uchronili od pożaru Bazylikę Loretańską, czym zaskarbili sobie ogromny szacunek i wdzięczność mieszkańców.

Warto zejść schodkami w dół wzgórza, by pochylić się na chwilę nad tymi, którzy zdobyli Monte Casino i szli dalej by walczyć w bitwach o Loreto o Ankone. O wolność.

I z tym patetycznym akcentem pozostawiamy Was dziś.

My, Kasia i staś.

Jaskinie Frasassi – podziemny cud Włoch

O tym, że region Marche jest niesłusznie często pomijany przez turystów pisaliśmy już parę razy. Dowodów na jego piękno jest wiele, a jednym z nich są Jaskinie Frasassi – punkt obowiązkowy na mapie turystycznej Włoch.

Mimo że prace specjalistów na tym terenie odbywają się od końca lat 40 ubiegłego wieku, to kompleks, który mieliśmy przyjemność zwiedzić został odkryty dopiero w 1971 roku. Po dogłębnym zbadaniu odkrycia, wybudowaniu specjalnych kładek oraz tunelu, którym można dostać się do jaskiń, podziemny cud natury został oddany w ręce przewodników, by mogli oni oprowadzać grupy, dzieląc się z nimi wiedzą.

Zanim zaczniemy się rozpływać nad pięknem jaskiń, chcemy zwrócić uwagę na parę istotnych szczegółów, które (mamy nadzieję) ułatwią zwiedzanie tego miejsca.

– Wpisując w mapy Jaskinie Frasassi mapa wyprowadzi nas na oddalony o 2-3 km od wejścia do jaskiń Parking. (I DOBRZE!) Parking ten jest darmowy, a przy nim znajdują się kasy biletowe gdzie można zakupić bilety. Można je również kupić na oficjalnej stronie (to z całą pewnością jest bardziej rekomendowane podczas wysokiego sezonu).

– Warto również zwrócić uwagę na język (angielski, włoski), w którym przewodnik będzie oprowadzał  o konkretnej godzinie.

 -Nieopodal kas znajduje się przystanek autobusowy, z którego autobus zabierze nas o wyznaczonej godzinie do wejścia do Jaskiń. (Podróż trwa ok. 10 min)

– W jaskiniach jest stała temperatura 14`C  oraz wilgotność sięgająca 98% dlatego warto mieć ze sobą dodatkowe okrycie.

– Do jaskiń wchodzi się przez specjalny tunel ze śluzami, które służą temu, by utrzymać stały mikroklimat w jaskiniach. (Jako że, wejście i wyjście obejmuje ten sam tunel to przewodnicy zwracają uwagę, by ten etap przejść w miarę sprawnie)

– Zwiedzanie trwa około godziny, a po zakończonym spektaklu autobus zawozi zwiedzających powrotem na parking.

Choć osobiście nie jestem wybitnym fanem, a tym bardziej znawcą stalagmitów, stalaktytów, stalagnatów, jak i innych nacieków ściennych to wchodząc przez wcześniej wspomniany tunel do pierwszej jaskini niemalże musiałem zbierać zęby z podłogi. Jaskinia o wysokości niemalże 200 metrów i długa na 180 metrów to był jedynie początek tego co mieliśmy zobaczyć. Nacieki mające wysokość ok 20 metrów, które „powiększają się” o 1 milimetr w ciągu roku pokazują jak mali jesteśmy w całym świecie. Niesamowite połączenia skalne, żłobienia skał i jeziorka podziemne poruszą wyobraźnię nawet najbardziej znudzonego turysty. Choć miałem nadzieję, że zrobimy naprawdę dobre zdjęcia tego co widzieliśmy, to już po parunastu krokach wspólnie ustaliliśmy, że aparat nigdy nie odda tego piękna i zrobimy jedynie parę ujęć, by móc przywoływać wspomnienia.

Godzina zwiedzania przemknęła bardzo szybko, co pozostawiło w nas lekki niedosyt. Pani przewodnik ze swoim w miarę czystym angielskim opowiadała bardzo zwięźle, ale ciekawie. Zatrzymując się by podziwiać wytwory natury jest z całą pewnością wystarczająco dużo czasu by uwiecznić „elementy tego magicznego krajobrazu” na zdjęciu.

Zatem będąc w pobliżu nie wahajcie się choćby chwili, by odkryć to miejsce.

Kasia i staś.

Furlo – cudowny wąwóz stworzony przez czas.

Podróżując po niedocenianym z lekka regionie Marche nie sposób nie odwiedzić miejsca, tak bardzo zapierającego dech w piersiach, jakim jest Wąwóz Furlo. Choć trasa widokowa to niecałe 4 kilometry w jedną stronę to pozostaje w pamięci na bardzo długo. Jednym słowem WARTO!

Wąwóz powstał dzięki nieustannej pracy rzeki Candigliano, która przez miliony lat żłobiła w wapiennych skałach głęboką dolinę. Będąc niemalże na środku wąwozu, u brzegu rzeki warto zatrzymać się na moment, by oczami zawędrować na sam czubek wąwozu po niemalże pionowych ścianach. Widok rwącej rzeki i tych wapiennych skał zapiera dech w piersiach.

Na trasie przejazdu jest zatoczka dla aut (zmieszczą się 3 max 4 auta). Trzeba mieć ogromne szczęście, by można się było tam zatrzymać. Nam udało się jedynie dlatego, że było poza sezonem i gdy nadjeżdżaliśmy to akurat jeden samochód odjeżdżał. Widok z samochodu jest słaby i dlatego postanowiliśmy znaleźć parking, który znajduje się jakiś kilometr od trasy widokowej (naprzeciwko Albergo Ristorante Birra al Pozzo znajduje się sporo miejsca, gdzie można się zatrzymać za darmo). W dalszą drogę udaliśmy się naszymi rowerami.  Świetną opcją jest też spacer. Trasa ma wyznaczony pas dla pieszych, który jest oddzielony od głównej drogi małymi odbojami widocznymi na zdjęciach.

Przemierzając ten szlak możemy z lekka poczuć się jak starożytni Rzymianie. To oni odkryli wąwóz i stał się on fragmentem strategicznego szlaku łączącego Rzym z Adriatykiem. O tym jak ważnym traktem był dla Cesarstwa, świadczy tunel znajdujący się na trasie wąwozu. Właściwie tuneli jest dwa. Ten obecnie udostępniony dla ruchu aut, pieszych i rowerowych (większy) również został wybudowany przez Rzymian. Na strategiczność trasy wskazuje jeszcze fakt zbudowania kilku tuneli ściekowych, dzięki którym woda ściekająca z gór nie zalewała drogi, a wpadała bezpośrednio do rzeki.

Warto pamiętać, by na piesze bądź rowerowe zwiedzanie zabrać ze sobą wygodne buty, czapkę na głowę i wodę. Nie można też zapomnieć o aparacie, by uwiecznić te piękne miejsce. Na trasie nie ma toalet, ale przy tak małym dystansie to nie powinno być przeszkodą.

My wybraliśmy się tutaj w połowie września i uważamy, że to był strzał w dziesiątkę. Temperatury nie dawały się nam aż tak we znaki, a drzewa zaczynały przejawiać symptomy zbliżającej się nieuchronnie jesieni, mieniąc liście piękną paletą barw.

Z takim widokiem Was zostawiamy,

Kasia i staś.

Jak przygotować swój pierwszy wyjazd? Poradnik krok po kroku.

W każdej ekipie, większej czy mniejszej, znajdziemy organizatora całej wyprawy, który z pasją będzie biegał za biletami, opanuje na pamięć cały rozkład jazdy pociągów autobusów i samolotów na najbliższy miesiąc. Znajdzie też odpowiednie miejsce do spania, zwiedzania, jedzenia i nie strudzony pokaże nam co warto zobaczyć. Problem zaczyna się wtedy gdy nasz organizator nie może jechać na wspólny wyjazd i całe zadanie organizacji spada na nas. Tych, którzy byli wesołymi maskotkami każdej wyprawy. Niemający pojęcia, co gdzie i jak. I właśnie dla takich osób jest ten poradnik : )

Ruszajmy!

Wszystkie punkty opiszemy w jak najbardziej przystępnej formie starając się zawrzeć wszystkie informacje potrzebne do stworzenia wyjazdu.
Przeczytaj wszystko uważnie, bo informacje przenikają się i uzupełniają.

CEL PODRÓŻY

Zanim rozpoczniemy jakąkolwiek podróż warto wybrać cel naszej podróży. Z pozoru błahy temat, bo przecież „można się udać wszędzie” nie jest taki oczywisty. Wybierając miejsce musimy najpierw uwzględnić czy nastawiamy się na aktywny wypoczynek, zwiedzanie muzeów, jedzenie, krajobrazy, czy może nocne imprezy.  Oczywistym jest, że głównym celem może być miasto lub region i sama zmiana otoczenia będzie wystarczającym argumentem do wyjazdu. Warto zwrócić uwagę na środek transportu, którym chcemy się tam dostać. I czy daty, w których chcemy podróżować nie kolidują z naszymi planami.

MIEJSCE NOCLEGU/ TRANSPORT/CZAS

Po wybraniu celu naszej podróży (załóżmy, że to będzie Gdańsk) przechodzimy do kolejnych etapów, które powinny siebie przenikać.

MIEJSCE NOCLEGU

Jeśli nastawiamy się na podróżowanie po starym mieście i zwiedzanie okolicznych muzeów to warto wybrać opcję w bliskiej odległości od naszego celu podróży. Faktycznie w ścisłej okolicy ceny za nocleg mogą być nieco wyższe, ale za to dużo zaoszczędzimy w momencie gdybyśmy musieli jeździć autobusem, kolejką lub taksówką.(My zawsze staramy się wybrać opcję z kuchnią lub choćby aneksem kuchennym, ponieważ gotujemy sami.)

Jeżeli ceny odstraszają całkowicie i przeliczyliśmy, że dojazd będzie zdecydowanie bardziej racjonalną opcją dobrze jest wybrać miejsce jak najbliżej naszego celu i z dogodnym dojazdem.(kolejka, metro, ścieżki rowerowe)

Staramy się wybrać miejsca, w których możemy się zameldować jak najwcześniej i wymeldować jak najpóźniej. To pozwala nam na chodzenie bez bagażu przez dłuższy czas. ( tutaj dobrym rozwiązaniem jest zorientowanie się gdzie znajduje się najbliższa przechowalnia bagażu – często hotele mają taką opcję. Zwykle standardem jest przechowalnia przy stacjach kolejowych i autobusowych)

Jeżeli jako środek transportu wybraliśmy samochód warto w opcji noclegu dopłacić parę złotych za parking. Często wyjdzie to zdecydowanie taniej niż płacenie za strefę płatnego parkowania w mieście.

Najbardziej popularnymi serwisami są Airbnb, booking, couchsurfing, HotelsCombined.
Często można znaleźć naprawdę fajne promocje i nocować za grosze.

TRANSPORT

Samolot

Wybierając miejsca popularne turystycznie nie będziemy mieli większego problemu ze znalezieniem dogodnego środka transportu. Większe ośrodki posiadają lotniska z których coraz łatwiej się dostać do centrum autobusami lub kolejką specjalnie do tego przeznaczonymi. (tu warto pamiętać, że często bilety autobusowe z lotniska mają wyższą cenę jeśli chcemy je kupić bezpośrednio na lotnisku) Warto zatem, po wybraniu konkretnego lotu, zarezerwować również bilet na autobus do centrum z wyprzedzeniem. To z całą pewnością oszczędzi nam nerwów(rezerwacje wchodzą zazwyczaj bez kolejki) i kilka groszy.

(linia miejskiego autobusu zamiast dedykowanego miedzy lotniskiem a centrum)

Rezerwując bilety lotnicze trzeba pamiętać o odprawie. Jeśli nie odprawiamy się wcześniej tylko zostawiamy to na ostatnią chwilę (ostatnie 24 h – wtedy odprawa jest darmowa z losowym wyznaczeniem miejsc) należy to zrobić jak najszybciej by uniknąć OVERBOOKING. (Przykład nasz lot jest w niedzielę o 15:25  to możliwość odprawy zaczyna się o 15:25 w sobotę i w okolicach tego czasu należy zrobić odprawę. – nastawcie budzik)

Pociąg

Pociąg jest też świetną opcją do podróży, ale dla niedoświadczonych w tej formie transportu proponujemy wybór pociągu bezpośredniego lub z dłuższym czasem na przesiadkę. To z całą pewnością oszczędzi nerwów z szukaniem peronu i stresu w przypadku gdy nasz pociąg uciekł. (Jeżeli nasz pociąg odjechał nie z naszej winy np. tym którym jechaliśmy wcześniej się opóźnił, to należy pójść do kasy by zmienili godzinę na naszym bilecie na kolejną możliwą opcję.)

Własny środek transportu.

Tutaj przed podróżą warto sprawdzić czy wszystko w aucie jest sprawne, czy mamy podbity przegląd i aktualne ubezpieczenie. W przypadku wypożyczania samochodu z wypożyczalni warto wybrać opcję wyższego ubezpieczenia. (W ciasnych uliczkach miast łatwo o zarysowanie)

O tym co jest potrzebne w aucie gdy wybieramy się w podróż piszemy więcej tutaj.

CZAS

Wybierając miejsce warto też zwrócić uwagę na czas w którym chcemy podróżować. O ile karnawał w Wenecji jest świetną atrakcją do zobaczenia o tyle finał w piłkę nożną dwóch zwaśnionych drużyn w momencie gdzie nie jesteśmy fanami sportu już raczej nie. Często imprezom z wieloletnią tradycją towarzyszą tłumy ludzi i mimo, że tłum nam zupełnie nie przeszkadza to możemy nie zobaczyć jakiś atrakcji ponieważ najzwyczajniej nie ma już na nie biletów. Warto też zwrócić uwagę, że podczas niektórych ważnych spotkań w stolicach państw na szczeblu politycznym czy duchowym pewne atrakcje mogą być niedostępne ze względów bezpieczeństwa. Warto więc sprawdzić kalendarz imprez na stronie miasta i regionu.

Te kilka podstawowych rzeczy jest jedynie bazą, którą można rozszerzać bez końca. Biorąc pod uwagę jeszcze pogodę(deszcz, śnieg, upał) , porę roku,(problemy wynikające z zasp na drodze), dni tygodnia( w poniedziałki muzea są zamknięte).

Bardzo ważnym elementem podczas wyszukiwania transportu, noclegu jest przeglądanie witryn na swojej przeglądarce internetowej w trybie incognito. To pozwoli uniknąć ciasteczek, które będą windowały cenę w górę.

Powodzenia w planowaniu wyprawy!

My,

Kasia i staś.

Noc spadających gwiazd – niesamowity spektakl na niebie.

Jeśli uzbieraliście już pakiet życzeń do spełnienia na ten rok i tylko czekacie, aż będziecie mogli je wypowiedzieć to nadarza się ku temu niesamowita okazja. Wystarczy zabrać ze sobą koc, kilka kanapek, jakąś herbatę i udać się z dala od świateł i łuny miejskiego światła. Nadchodzi noc spadających gwiazd.

Czy to na pewno są gwiazdy?

Perseidy, bo o nich mowa, to jeden z najbardziej spektakularnych rojów meteorów, który można obserwować każdego roku. Są pozostałością po okresowej komecie (jej okres to 133 lata)  109P/ Swift-Tuttle (nazwiska jej pierwszych obserwatorów w roku 1862.)

Co ciekawe nie mają one żadnego związku z gwiazdami. Potoczna nazwa zakorzeniła się jednak na tyle mocno, że nie sposób się jej pozbyć ; ) Gwiazdy są to olbrzymie rozgrzane kule plazmy znajdujące się od nas o miliony lat świetlnych. Perseidy natomiast to pył i drobne cząsteczki powstałe w skutek sublimacji lodowego ogona komety przelatującej stosunkowo blisko Słońca.

Kiedy spektakl?

Rój meteorów przypada na okres między 17 lipca, a 24 sierpnia. Kulminacyjny moment przypada na noc z 12 na 13 sierpnia i to właśnie wtedy można zobaczyć nawet 100 meteorów na godzinę.

Gdzie oglądać?

Kluczowym w oglądaniu jest nocne bezchmurne niebo. Drugim równie ważnym elementem składowym podziwiania jest brak skupisk światła w okolicy. Dobrze jest jak odjedziemy od miasta wystarczająco daleko, by nie było widać również łuny miejskiej. Otwarta przestrzeń bez drzew będzie kolejnym atutem, dzięki temu będziemy mogli zobaczyć cały pokaz w większej skali..

Świetnym miejscem na oglądanie tego zjawiska są między innymi Lutowiska (Bieszczady), ale z pewnością w okolicy znajdziecie wiele pięknych ciemnych miejsc gdzie można usiąść i podziwiać.

Co trzeba zabrać?

Nie trzeba się zbroić w lornetki czy lunety ponieważ bez problemu będziemy mogli zobaczyć spektakl gołym okiem. Dobrze zabrać ze sobą koc albo leżak, kilka kanapek, jakąś herbatę gdyby w nocy było jednak chłodno i trochę cierpliwości ponieważ oczy muszą się przyzwyczaić do ciemności.

Powodzenia w łapaniu „gwiazd”, które spełnią Wasze marzenia!

My,
Kasia i staś.

Bergamo… jedno miasto, a dwa światy.

Bergamo jest idealnym miejscem, by być bazą wypadową lub by zapomnieć się odrobinę w wąskich uliczkach „Górnego Miasta”. To zależy od celu podróży, od tego jak chcemy by wyglądał nasz odpoczynek. Bezapelacyjnie jest to miasto wyjątkowe, pozostawiające masę wspomnień i dobrych wrażeń. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i każdy będzie widział to miasto z innej, własnej perspektywy.

Zapraszamy na mały wypad, by pokazać Ci jak my to widzieliśmy.

Zanim jeszcze na dobre zaszyjemy się w uliczki, kawiarenki i urocze widoki, warto objaśnić topografię tego miejsca. Bergamo trzeba podzielić na dwie części. Są to Citta Bassa (Dolne Miasto) i Citta Alta (Górne Miasto). Są one między sobą świetnie skomunikowane. Do Górnego Miasta można dostać się autobusem, kolejką lub po prostu spacerem piękną, wybrukowaną, schodkową alejką.

Dolne Miasto (Citta Bassa) jest nowoczesne i jest idealnym miejscem, jeśli Bergamo traktujemy jako bazę wypadową do innych miast czy nad jeziora. Stacja autobusowa i kolejowa są rozlokowane koło siebie, a transport jest naprawdę na dobrym poziomie. W budynku przy stacji autobusowej znajduje się bezobsługowa przechowalnia bagażu ze skrytkami o dużej pojemności (w skrytkę średniej wielkości wchodzą 4 plecaki bagażu podręcznego). Koszt w zależności od wielkości skrytki to ok. 10euro/6godzin.  Jest to szczególnie ważne, gdy lot jest po południu i mamy jeszcze trochę czasu na zwiedzanie. Na terenie Dolnego Miasta znajduje się wiele większych marketów, butiki, sklepy z pamiątkami i niezliczona ilość kawiarenek.

Górne Miasto (Citta Alta) to kompleks za Murami Weneckimi, z którego rozpościera się magiczny widok na okolice. Wąskie, wybrukowane uliczki i bajeczne kamieniczki przenoszą nas w zupełnie inny świat. Wchodząc do Górnego Miasta ma się wrażenie przeniesienia w czasie. Tu czas płynie odrobinę wolniej, spokojniej, a na pewno inaczej.

Mimo że mieszkaliśmy w dolnej części pozwolę sobie trochę porozpływać się nad magią Górnego Miasta, które urzekło nas, zafascynowało i pochwyciło w swe ramiona.

Choć ślady osadnictwa sięgają starożytności, to największy rozkwit miasta przypada na XV i XVI wiek. Było to spowodowane odkryciem Ameryki w 1492 roku. Bergamo będąc przez trzy wieki ( XV-XVIII) pod bezpośrednimi wpływami Republiki Wenecji stało się ich bastionem i bramą do lądowego rozwoju handlu (dotychczas Wenecja była potęgą na morzu, ale odkrycia nowych lądów spowodowały, że Republika musiała szukać nowych szlaków handlowych na lądzie).
To właśnie na ten okres przypada budowa Murów Weneckich.

Mury Weneckie – wybudowane w XVI wieku pełniły głównie rolę obronną przed najazdami zarówno Republiki Mediolanu, jak i innych ludów z części lądowej. Okazałe 6 kilometrowe mury wyposażone w bastiony, baszty, bramy, mosty i fosy miały skutecznie odstraszyć wroga. Zbudowane z największą dokładnością z kamienia i cegły świetnie zachowały się do naszych czasów. Mury są wzorem renesansowej fortyfikacji i zostały wpisane na listę UNESCO w 2017 roku.

Wzgórze San Vigilio –  mało popularne miejsce wśród turystów, warto jednak się tam wybrać, gdyż lekkie podejście wynagradza majestatycznym widokiem na całą dolinę z Alpami w tle. W drodze na szczyt wzgórza można zatrzymać się na kawę przy sympatycznych misiach i tak nabierając sił kontynuować podróż. Wzgórze zaprasza nas do malowniczego parku, a basztą przy skale (lub schodami przed bramą) można wejść na szczyt i z tarasów widokowych podziwiać panoramę.  Aby bez problemu dotrzeć do miejsca najlepiej wpisać w nawigację „Torre Castello San Vigilio”

Muzeum Historii Naturalnej – posiadające imponujące zbiory wielu gatunków zwierząt muzeum jest naprawdę doskonałym miejscem dydaktycznym. Wartymi uwagi są miejsca, gdzie zwiedzający może poznać dotykiem wybrane skóry zwierząt czy strukturę kamieni.

Bogate w skamieniałości wystawy będą nie lada gratką dla każdego przyszłego archeologa. Minusem wystawy jest to, że opisy są jedynie w języku włoskim (język angielski byłby świetną opcją dla wielu turystów). Dodatkowo w cenie biletów (3 euro) jest możliwość zwiedzenia drugiej, mniejszej interaktywnej wystawy archeologicznej, która jest świetnym dopełnieniem wizyty w muzeum.

Parco della Rocca –  jest wyjątkowym miejscem, by na chwilę oderwać się od turystycznego zgiełku i zaszyć się w krajobrazach. Ponadto park jest częścią kompleksu zamkowego, który został przekształcony na muzeum. Na terenie parku oprócz drzew, krzewów i niesamowitych krajobrazów warto zatrzymać się na chwilę, by spojrzeć w głąb historii wyrytej na pomnikach, monumentach, w armatach, czołgu i wielu innych pamiątek w walce o wolność mieszkańców Bergamo. Wejście do parku jest darmowe.

Kaplica Colleoni – to kolejne miejsce, które zachwyca. Jest to sztuka renesansu w najwyższej formie. Budowla z XV wieku powala kunsztem i dokładnością rzeźb. Niesamowita fasada zachęca do wejścia, by podziwiać majestatyczne freski oraz monumentalny grobowiec Colleoniego z konnym pomnikiem z pozłacanego drewna. Kierując wzrok w górę warto zerknąć na bogato zdobioną kopułę i malowidła reprezentujące Męstwo, Wiarę, Sprawiedliwość oraz Miłosierdzie.

Katedra – poświęcona w 1689 roku św. Aleksandrowi świątynia ma ciekawą historię. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się katedra św. Wincentego. W mieście znajdowały się dwie katedry (obu świętych). Było to spowodowane sporem między dwoma kapitułami. Sprawę rozwiązali Wenecjanie. Na miejscu ówczesnej Katedry św. Aleksandra powstały mury miejskie, a Katedrę św. Wincentego nakazano przebudować i poświęcić patronowi miasta św. Aleksandrowi. Obecna forma jest najbliższa ostatniej przebudowie z XIX wieku, kiedy to na szczycie kopuły stanęła statua św. Aleksandra. Wnętrze kościoła zostało zbudowane na planie krzyża łacińskiego posiadając sześć kaplic. Jest to nie lada cieszynka dla wszystkich entuzjastów zwiedzania kościołów.

Piazza Vecchia –„Stary Plac” jest sercem górnego miasta. To tutaj przez wieki toczyło się życie miejskie. Jego reprezentacyjny wygląd można podziwiać pijąc kawę i jedząc tradycyjne ciastka w okolicznych kawiarenkach. Historia jednej z kawiarni (Cafe del Tasso) sięga XVIII wieku. Założona przez ród Tasso, który miał duży wkład w rozwój miasta jest uwielbiana przez mieszkańców jak i przez turystów.
Na środku placu znajduje się XVIII wieczna fontanna Contarini otoczona delfinami i dwoma sfinksami. Jest to świetny punkt orientacyjny podczas zwiedzania miasta.


W okolicy placu znajduje się również wieża miejska Campanone z XII wieku, która jest zarazem dzwonnicą. Największy 7 tonowy dzwon dzwonił niegdyś o godzinie 22 ogłaszając obowiązek zamknięcia bram miejskich i gaszenia świateł. Tradycja wybrzmiewającego dzwonu pozostała po dziś dzień. Ponadto można go usłyszeć o godzinie 9. Zapowiada on wówczas początek zebrania Rady Miejskiej. Obecnie wieża została udostępniona zwiedzającym jako taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę miasta.

Bergamo to miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Zaczynając o dobrego jedzenia, przez naukę historii na wyciągnięcie ręki, po relaks na łonie natury z widokiem na majestatyczny krajobraz kończąc. Każdy będzie podziwiał to miasto ze swojej perspektywy i każdy doceni coś innego.

Jeśli uważasz, że ten materiał pomoże Ci stworzyć swój własny, wymarzony wypad, to możesz nas wesprzeć. Wystarczy, że klikniesz w obrazek(powyżej), a on przeniesie Cię na odpowiednią stronę! Dzięki! 

I takiej podróży Wam życzymy,
pełnej niezapomnianych chwil.
My, Kasia, staś i jego rodzice : )