Malta mały kraj, który wielce zachwyca!

(Poniżej znajdziesz film o Malcie)

Czołem załoga!

Dzisiaj zabieramy Was na zwiedzanie najmniejszego kraju Unii Europejskiej – Malty. Choć jej powierzchnia jest porównywalna z wielkością Krakowa to naszym zdaniem nie sposób jej zwiedzić szybko. Każdy zakamarek prowadzi do kolejnej nitki historii, a ta przedstawia taki ogrom wielowątkowości, że chwilami ciężko się połapać w tym gdzie, co, po co i dlaczego. Dlatego właśnie miejsca takie jak Malta trzeba doświadczać.



Nie przedłużajmy już… zanurzmy się razem w tej cudnej wyspie!

W drogę!

Na początek pragniemy powiedzieć, że podczas naszego wypadu zwiedziliśmy tylko Maltę. Gozo i Błękitną Lagunę odpuściliśmy ze względu na zatracenie się w najbliższej okolicy. A i tak mamy świadomość, że nie doświadczyliśmy wszystkiego. Sporo chodziliśmy bo przez kilka dni przeszliśmy około 116 km poznając wyspę bardziej od tej lokalnej strony niż tej bardziej turystycznej. Jeśli jednak chcecie zwiedzić więcej i macie ograniczony czas to polecamy skorzystać z komunikacji miejskiej, która jest świetnie rozwinięta. O tym i innych przydatnych w tej podróży tematach możecie przeczytać na blogu lub obejrzeć filmie o ciekawostkach.

Punktem obowiązkowym oprócz stolicy, o której jest w innym filmie są świątynie megalityczne. Najlepiej obejrzeć wszystkie, lecz jeśli nie macie wystarczająco dużo czasu to Ħaġar Qim i Mnajdra będą idealną opcją tym bardziej, że są od siebie oddalone o jakieś 500 metrów.

Ważne!

Pamiętajcie o zabraniu ze sobą słuchawek do telefonu, bo audio przewodnik można pobrać przy zakupie biletu na swoje urządzenie mobilne.

Będąc w okolicy warto odwiedzić Błękitną Grotę, do której dopływa się małą łódką z miejscowości nieopodal. Trzeba jednak pamiętać, że łódki nie kursują przy dużych falach. My właśnie trafiliśmy na taką okoliczność, ale spektakularny krajobraz z tarasu widokowego na Błękitną Grotę wynagrodził nam ten kaprys morza.

Wszyscy pasjonaci nurkowania znajdą coś dla siebie, bo wokół wyspy jest swoiste podwodne muzeum z zatopionych statków. Wiele firm oferuje na wybrzeżu również takie atrakcje. Dla wszystkich, których nie ciągnie do poznawania głębin, ale lubią się popluskać w wodzie są niezliczone ilości plaż, zarówno tych dzikich jak i trochę mniej. Nawet przy dużych falach nie ma to problemu ponieważ jest wiele miejsc w których można kąpać się w naturalnych basenach stworzonych przez wysokie skały gdzie woda jest spokojna. Jednym z takich miejsc jest Ghar Lapsi.

Aby na chwilę odpocząć od typowych krajobrazów do których jeszcze Was zabierzemy zachęcamy do odwiedzenia typowo rybackich miasteczek w których można podziwiać charakterystyczne maltańskie łódeczki oraz w przerwie zwiedzania zjeść coś jak choćby talerz owoców morza, pizzę czy choćby rybę z frytkami. Takimi miasteczkami są choćby Marsaxlokk i Marsaskala. W tym pierwszym warto w niedzielę zobaczyć ogromny targ, który jest na nabrzeżu, a gwar przy straganach i różnorodność produktów zapiera dech w piersiach. O ile macie trochę więcej czasu i umiarkowaną kondycję to polecamy Wam zrobić lekki trekking pomiędzy tymi miejscowościami. W miedzy czasie doświadczycie cudownego lokalnego życia i zakochacie się w cudownych widokach klifów, które w tamtym regionie wcale nie są największymi.

Spacerując pagórkami będziecie mogli odnieść wrażenie, że dziwnym trafem wkroczyliście na teren wojskowy ponieważ po całej wyspie rozsiane są rozmaite fortyfikacje. Pochodzą one zarówno z czasów I i II wojny światowej, ale jest też dużo zabudowań o o wiele dłuższej historii. Ma to związek ze strategicznym położeniem wyspy na terenie basenu Morza Śródziemnego, która musiała się bronić przez wieki przed atakami z zewnątrz.

Dochodząc do wcześniej wspomnianej miejscowości Marsaskala warto na chwilę pochylić się nad pomysłowością poprzednich pokoleń w sposobie wykorzystywania zasobów naturalnych. Mowa tutaj o Panwiach solnych. Wydrążonych w przybrzeżnych skałach małych basenach o regularnych kształtach mających na celu akumulację wody morskiej. Poprzez odparowanie w małych basenikach pozostawała jedynie sól morska wykorzystywana między innymi do konserwacji potraw. Pozyskiwanie soli w ten sposób na wyspie jest praktykowane również obecnie.

Powoli przenosimy się w okolicę stolicy, o której możecie zobaczyć już film na naszym kanale. Na wschód od Valletty znajdują się 3 miasta. Birgu, Bormla i Isla do niedawna były pomijane przez turystów skupiających się na wrażeniach w stolicy. Nie każdy jednak wie, że właśnie Birgu było zamieszkiwane już przez Fenicjan, a ilość atrakcji we wszystkich trzech miastach jest niezliczona. Fort Św. Anioła jest pierwszą siedzibą zakonu św. Jana i od tego fortu śmiało można liczyć początek eksplozji rozwojowej miasta. Warto w trójmieście spędzić trochę czasu, zanurzając się w uliczki, które razem z ich mieszkańcami żyją nieco odmiennym życiem. Pełnym południowego spokoju.

Jeśli przyjeżdżacie na wyspę, żeby się mocniej wyszumieć to Sliema jest Waszym celem. Położona na Zachód od stolicy jest miejscem, które nie zasypia. To tutaj plaże łagodnie schodzą od wody, kluby możemy spotkać na każdym kroku, a wybór tematu imprezy zależy tylko i wyłącznie od naszego humoru w danym dniu.

Jak widzicie Malta oferuje mnóstwo atrakcji i każdy znajdzie coś dla siebie. My podczas tej krótkiej podróży pragnęliśmy zabrać Was tylko w kilka zakątków, a jest ich jeszcze dużo do odkrycia. Koniecznie podzielcie się z nami wrażeniami z tego miejsca.

Do zobaczenia na szlaku

Kasia i staś.

Skąd pieniądze na podróże? 8 sposobów na oszczędność.

Im bardziej wypełniamy z Kasią kalendarz wyjazdami, tym częściej dociera do naszych uszu pytanie w stylu SKĄD ONI NA TO WSZYSTKO MAJĄ PIENIĄDZE??
I to pytanie zadają dwie grupy osób. Jednym odpowiadam, że mam bardzo bogatą żonę, która ma mnie, żebym jej woził ten hajs taczkami.
Tym Drugim, którzy faktycznie chcą się dowiedzieć jak to robimy, że tyle podróżujemy – dedykuję ten artykuł.

(przeczytaj od początku do końca, bo punkty przeplatają się ze sobą tworząc sieć)


Po pierwsze PLAN

               Zawsze na początku roku tworzymy kalendarz wyjazdowy, w którym zapisujemy gdzie możemy wyskoczyć. Czy to na weekend, czy to na jeden dzień, czy to na dwa tygodnie. To pozwala nam określić szacunkowe roczne koszty wyjazdów i co za tym idzie – możliwości. Na podstawie wielu wyjazdów i obecnej sytuacji gospodarczej przyjęliśmy maksymalną kwotę na jeden dzień 40-50 Euro na osobę (w tym jest jedzenie, zwiedzanie, nocleg,  podróż).

Po drugie CELE

               Mamy listę z celami i marzeniami do zobaczenia, którą stale rozszerzamy. To, co odhaczyliśmy: albo spada na dół listy (o ile chcemy odwiedzić to miejsce jeszcze raz) albo skreślamy. Lista podzielona jest na wypady jednodniowe, kilkudniowe, Polskie i zagraniczne. Z tej listy wybieramy pasujące nam ilością dni wypady korelując je z planem.
I tu jesteśmy na dobrej drodze.

Po trzecie GRAFIK WYJAZDOWY

               Jest połączeniem PLANU z CELAMI. Staramy się mieć grafik na cały rok. Każdy weekend. KAŻDY.  Wiadomo, że coś wypadnie, coś nie pójdzie po naszej myśli. Ale bez grafiku zazwyczaj wygląda to tak, że większość świata w piątek wieczorem zaczyna rozmyślać, co można by porobić w weekend. I na wertowaniu internetu schodzi pół wieczoru. Przychodzi sobota i to południe i nagle się okazuje, że cały misterny plan w Bieszczadach nie wypali, bo zostało półtora dnia, a to już się nie opłaca… Dlatego ładujemy się na miasto. Z pizzą, kilkoma piwkami w pamięci i rachunkiem za taksówkę w niedzielny poranek podziwiamy jak ktoś z naszych znajomych właśnie włazi na Świnicę.

TU WŁAŚNIE MAMY PIERWSZY GŁÓWNY ASPEKT OSZCZĘDZANIA – Kompletny plan pozwala stworzyć możliwości wyjazdu wcześniej. Jest duża szansa znaleźć tani bilet, darmowe zwiedzanie z przewodnikiem, degustacje win w dobrej cenie w okolicznej winnicy, czy nawet warsztaty robienia lokalnych potraw z degustacją.  W internecie jest wszystko, więc warto sprawdzić nasze pomysły podróżnicze z kalendarzem miasta i wybrać się na „Dni (tu wpisz interesujące Cię miasto)”.

(W żaden sposób nie neguję i nie oceniam wychodzenia na miasto. Chodzi mi o to, że często z braku opcji wyjazdowej wybieramy opcję, której byśmy nie wybrali mając gotowy plan. I tym sposobem pieniądze na wyjazd wydajemy na coś zupełnie innego, co potem powoduje lekkiego moralniaka).

ELASTYCZNOŚĆ

To kolejny punkt wynikający z poprzednich. Jeśli widzimy jakąś zaskakująco korzystną opcję wyjazdu bądź wylotu to zmieniamy nasz PLAN. Dzięki temu oszczędzimy na kolejny wyjazd. Warto mieć polubione parę stron z lotami i noclegami. To jest naprawdę niezła zabawa – wyszukiwanie najtańszych opcji. Jeśli nie możemy sobie pozwolić, czy finansowo, czy czasowo na daną okazję, to znaczy tylko tyle, że to nie jest okazja dla Nas i nie ma co wylewać rzewnych łez w poduszkę. Pogoda też z lekka zmusza do elastyczności grafiku. Czasem rower musimy zmienić na muzeum.

I po dość obszernym wprowadzeniu (bez którego cała reszta nie miałaby sensu) dochodzimy do listy możliwości oszczędzenia kapki pieniędzy.

 Kolacja w gronie znajomych.

Ciekawym pomysłem po powrocie z podróży jest spotkanie, w którym możemy się podzielić ze znajomymi wrażeniami z wyjazdu i przy okazji coś zjeść. Zazwyczaj staramy się przygotować przekąski z danego miejsca, w którym byliśmy. A już najlepszą opcją jest jak znajomi wpadają na wspólne gotowanie. Zapewniam, ta opcja jest o wiele, wiele tańsza, a z mojej perspektywy dużo bardziej atrakcyjna.

 Film w domu.

Szanuję i poniekąd podziwiam ludzi, którzy uwielbiają kino. 30 min reklam i chęć wyjścia siku w kulminacyjnym momencie zawsze mnie odciągało od pomysłu kina. I popcorn i to siorbanie Coli z pustego już kubeczka przez gościa za mną… Dlatego w 2018 roku na promocji dorwałem projektor, który zastępuje nam kino. Co do dźwięku… wystarczy dobre słuchawki/głośnik spiąć z projektorem

Wyjazdy poza sezonem.

Mniej ludzi, niższe ceny, więcej swobody, możliwość poznania kultury, a nie typowo turystycznej otoczki. Tu chyba nie trzeba pisać więcej (tutaj też zostawiam LINK do artykułu o kartach potrzebnych podczas podróży – wśród nich ACSI)

5 zł do słoika.

Choć rzadko płacimy już gotówką, to jak już coś jest, to każde 2 zł i 5 zł idzie do słoika wyjazdowego. Nie czujemy tej różnicy w portfelu, a po roku całkiem sporo się nazbiera.

Opcja na koncie „do pełnej kwoty”.

Każda transakcja naszego wspólnego konta jest zaokrąglana do pełnej kwoty (10 zł). To zaokrąglenie przeskakuje automatycznie na konto wakacyjne – oszczędnościowe. Wychodzi z tego (1800-2500 zł rocznie). Osobiście byłem tym przerażony na samym początku. Tyle hajsu idzie gdzieś… ale to jest naprawdę mało zauważalne.

Zakupy z listą.

Wchodząc do sklepu zawsze mamy listę rzeczy, które musimy kupić. Jeśli czegoś nie ma na liście to po prostu tego nie bierzemy. Możecie mi wierzyć lub nie, ale w naszym przypadku to bardzo duże oszczędności. Na przykład: batony przy ladach kasowych kosztują max 2-3 zł, co to jest za kwota jeśli mamy zakupy na 50 -100 zł?! Tylko ile razy w miesiącu robimy takie zakupy. A baton nam się przecież należy (kiedyś zapytałem pewnego bogatego Włocha o jego radę by być bogatym. Odpowiedział, żebym do sklepu chodził zawsze z własną siatką) – kropla drąży skałę. Wiem, że nie każdego tym przekonam, ale może kogoś.

Pasta do zębów? Tylko przez Internet.

Pasta, kapsułki do prania, szczoteczki, płyn do szyb, płyn do spryskiwaczy, worki do odkurzacza i wiele, wiele innych kupuję na początku roku (na rok) i wkładam do szafy. I przez cały rok nie muszę o tym pamiętać. Bo jest, nie psuje się, czeka. Tak samo można w maju kupić opony zimowe, albo w lipcu znicze. W lecie często kupujemy sprzęt zimowy, a w zimie sprzęt rowerowy.

Nie korzystam – sprzedaję.

Faktem jest, że bycie minimalistą jest pod tym względem pomocne. Jeśli przeczytałem już książkę i do niej nie wrócę, to wystawiam ją w internecie. Tak samo robię z czekanem, śpiworem, namiotem czy krzesłami. Kasia sprzedaje ubrania, w których już nie chodzi. Drugie życie. A przy tym parę złotówek do kieszeni.  

Ta sama sytuacja ma się do kupowania. Jeśli potrzebuję jakiejś książki, to pierwsze co robię, to szukam książki z drugiej ręki. Tak kupuję większość przewodników (te akurat kupuję prawie hurtem, bo nigdy nie wiemy gdzie trafimy).

I to ostatnie zdanie, zdaniem wielu będzie przeczyło minimalizmowi. Bo po co kupować tyle książek.
Minimalizm nie polega na tym, żeby nie mieć nic. Polega na tym, żeby zrezygnować z nadmiaru, z rzeczy niepotrzebnych. Jeśli ktoś ma bzika na punkcie kredek, albo kubków z Myszką Miki, to ja mam z tym luz. Każdy z nas ma „jedno uszko bardziej”.  : )

Reasumując, to plan jest ważny i cel, który czasem trzeba nagiąć, by móc wypełnić grafik jeszcze bardziej. Te rady to jedynie przykłady i podejrzewam, że każdy znajdzie coś więcej. Jeśli dopiero zaczynasz oszczędzać na wyjazdy to zacznij od małych kwot i sukcesywnie je zwiększaj. Wtedy nie będzie uczucia tracenia pieniędzy.

 I pamiętaj zabierz do sklepu swoją siatkę.

Do zobaczenia na szlaku,

Kasia i staś.

5 kart niezbędnych w podróży… czyli jak unikać nadmiernych kosztów i problemów!

 Podróż to dla większości doznanie tak niezwykłe, że w momencie, gdy ją rozpoczynamy często tracimy głowę i zapominamy o całym świecie wokół. Mimo że podróżujemy dużo, to nadal czasem coś nam się „udaje” zapomnieć albo pominąć z listy do zabrania.



Poniżej linki do artykułów, które pomogą Wam nie zapomnieć o czymś, co wydaje się na pozór oczywiste.

Samolot – bezpłatny bagaż podręczny

Co zabrać na wakacje w ciepłe kraje?

Co zabrać na szlak?

Rowerowy niezbędnik

Autem po Europie

Auto przed trasą

Ale wróćmy do tych 5 kart, których posiadanie może „uratować tyłek” podczas podróży.


 1.

Zacznijmy od oczywistej oczywistości jaką jest DOWÓD OSOBISTY. Klasyk na lotniskach – ileż razy gdzieś nie lecimy, to widzimy sytuacje, jak ktoś się tłumaczy, że „tu był zawsze, a teraz go nie ma” : )
Z jednej strony zabawna sytuacja, z drugiej jeśli się zaplanowało wakacje życia, to przykrym jest fakt roztrzaskania ich z powodu braku dokumentu.

(Tutaj podobna sytuacja ma się do paszportów. Do wielu krajów Europy wjedziemy na dowód i to nas z lekka „rozleniwiło”, by pamiętać o PASZPORCIE).

2.

Karta EKUZ czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego

Stawiamy ją na drugim miejscu i bez niej nie wybieramy się w żadną podróż.
Karta, którą po poprawnym wypełnieniu wniosku i odczekaniu paru dni (w szczycie sezonu dłużej) otrzymujemy za darmo.
Daje ona prawo do BEZPŁATNEGO leczenia w krajach UE jak i w Wielkiej Brytanii, Islandii i jeszcze kilku państwach spoza Unii.

(Tutaj warto by pamiętać o dodatkowym ubezpieczeniu podróżnym. Kosztuje „grosze” w porównaniu do całego wyjazdu, a może nam oszczędzić naprawdę sporo problemów).

3.

PRAWO JAZDY

Kolejna karta jest dla tych, co podróżują autem, bądź chcą za granicą auto wynająć. Tutaj warto zainwestować w prawo jazdy międzynarodowe. Koszt takiego dokumentu to 35 zł, a daje poczucie bezpieczeństwa na drodze. O ile podróżując po UE możemy śmiało śmigać autem na naszym plastiku, to w przypadku odleglejszych zakątków globu nie jest tak kolorowo.
Firma wynajmująca samochody zazwyczaj wynajmie samochód, bo dla nich to biznes. Jednak w przypadku jakiejkolwiek kolizji lub co gorsza wypadku nawet nie z naszej winy, to my ponosimy odpowiedzialność, ponieważ jeździliśmy bez odpowiednich dokumentów. Ubezpieczenie też się postara, żeby ściągnąć w tej sytuacji z nas jak najwięcej.

4.

WALUTOWA KARTA PŁATNICZA

To nieodzowny przyjaciel i zbawienie podczas podróży. Pamiętajcie jednak, by wyposażyć się w kartę walutową, by nie zapłacić majątku za przewalutowanie. (Revolut kartę własnego banku lecz w odpowiedniej walucie).

Warto tutaj pamiętać o posiadaniu też pieniędzy w gotówce (choćby drobnej kwoty). Łazienki oraz małe sklepiki nadal czasem nie mają terminali. W przypadku niektórych restauracji za granicą sytuacja ma się podobnie i wtedy krótki posiłek zamienia się jeszcze w spacer w poszukiwaniu pobliskiego bankomatu.

5.

Ostatnia karta to karta ACSI

Jest to świetny wynalazek dla wszystkich tych, którzy po pierwsze podróżują poza sezonem, po drugie uwielbiają kempingi, po trzecie (wynikające z drugiego) podróżują kamperem, z przyczepą, bądź namiotem).

Jest to karta zniżkowa działająca w „niskim sezonie” w 3000 obiektach w Europie.
Cena za auto (kamper lub auto z przyczepą), dwie osoby, prąd i dostęp do zaplecza sanitarnego to maksymalnie 23 euro(aktualizacja na rok 2024 maksymalna kwota to 27 euro). Często w cenie można skorzystać również z parku wodnego, basenu, kortów itp., ale to zależy od obiektu. Roczny abonament takiej karty to ok. 35 euro. Nam się zwróciła w ciągu zaledwie 6 dniowego wyjazdu do Włoch.

To są najbardziej podstawowe karty, które właściwie trzeba mieć.
Jeśli masz pomysł jaką kartę jeszcze dodać, pisz śmiało:)
Uzupełnimy tę listę i stworzymy wspólnie potężny poradnik.

Do zobaczenia na małym wypadzie,

Kasia i staś.

Rowerowy niezbędnik – co trzeba, a co dobrze mieć.

Wybierając się na krótką przejażdżkę, czy też większą wyprawę rowerową, należy się do niej dobrze przygotować. O ile jeździmy „dookoła komina” to przebita opona jedynie przysporzy nam dłuższego spaceru z rowerem u boku, o tyle brak podstawowego wyposażenia może prowadzić do mandatu, który często nie jest mały.

Zatem zanim wsiądziemy na rower, żeby zwiedzić nieznane, warto sprawdzić niezbędne wyposażenie roweru, aby uniknąć przykrych konsekwencji.

A na to wyposażenie składają się:

  • z przodu – co najmniej jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej;
  • z tyłu – co najmniej jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz co najmniej jedno światło pozycyjne barwy czerwonej;
  • światła, jeżeli konstrukcja roweru lub wózka rowerowego uniemożliwia kierującemu sygnalizowanie przez wyciągnięcie ręki zamiaru zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu;
  • co najmniej jeden skutecznie działający hamulec;
  • dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.

Te wyżej wymienione rzeczy są niezbędne, by uniknąć mandatu, ale ja osobiście dodałbym jeszcze 3 pozycje, które poprawiają bezpieczeństwo i osobiście nie wyobrażam sobie bez nich jazdy.

  • KASK – moim zdaniem obowiązkowy. Argumenty, że „nie pasuje do stylówki”, „wyglądam jak przerośnięta pieczarka” czy „jest mi w nim za gorąco” są błahe przy spotkaniu głowy z asfaltem, kamieniem czy drzewem.
  • KAMIZELKA ODBLASKOWA – po prostu zwiększa bezpieczeństwo. Ja osobiście używam pasków (szelek) odblaskowych, które idealnie przylegają do ubrania.
  • LUSTERKO – wiem co się dzieje za mną, jak szybko zbliża się jakieś auto bez odwracania się nawet na moment. A każdy obrót, nawet krótki powoduje, że tracę kontakt z torem jazdy… a nawet przy 20 km/h nie jest to zbyt bezpieczne.

To są podstawy podstaw. W następnym artykule opiszę, co warto mieć, żeby nie zaskoczyć się podczas zarówno krótkiej jak i długiej wyprawy.

Do zobaczenia na szlaku,
staś.

Bezpłatny bagaż podręczny – wymiary, waga, co można spakować?

Czy to pierwsza podróż służbowa czy raczkujemy w małych weekendowych wypadach do Rzymu czy Rygi to często pojawia się wątpliwość….

Czy nie cofną mnie na bramce?
Czy mogę to mieć?
Czy ten plecak nie jest za duży i będzie trzeba płacić za nadbagaż?

Na te nurtujące wielu pytania spróbuję teraz udzielić odpowiedzi.

A tak spakowaliśmy się na 6 dniowy wypad do Neapolu. (zerknij tutaj)

Zacznijmy od wymiarów i wagi bagaży podręcznych.

Ryanair:

Wymiary bagażu: 40 cm x 20 cm x 25 cm
Maksymalna waga: 10 kg

Wizzair:

Wymiary bagażu: 40 cm x 30 cm x 20 cm
Maksymalna waga: 10 kg

LOT:

Wymiary bagażu: 35 cm x 20 cm x 10 cm
Maksymalna waga: 8 kg

Lufthansa:

Wymiary bagażu: 40 cm x 30 cm x 10 cm
Maksymalna waga: 8 kg.

W kwestii rzeczy dozwolonych wszystkie 4 linie lotnicze są zgodne, a są to:

  • Ubrania
  • Kosmetyki w opakowaniach o pojemności do 100 ml (w jednym plastikowym, przezroczystym worku i ponownie zamykanym [worek strunowy] o pojemności do 1 litra)
  • Elektronika
  • Dokumenty podróży
  • Jedzenie i napoje zakupione na lotnisku po odprawie bezpieczeństwa.

Tutaj jest też dobra informacja dla tych, którzy cierpią na „małego głoda”. Otóż żadna linia lotnicza nie zakazuje przewożenia własnego jedzenia (kanapek, świeżych owoców itp.) o ile podróżujemy w obrębie UE. W przypadku podróżowania spoza kraju członkowskiego przepisy są już bardziej restrykcyjne.  Mięso, nabiał, owoce i warzywa zostaną skonfiskowane.

Pamiętajmy jednak o tym, że jeśli już mamy pewność, że bez małego „co nieco” się nie obejdzie, to jednak zrezygnujmy z wątpliwych zapachów typu: kanapeczka z cebulką itp. Uszanujmy naszych współpasażerów i obsługę. : )

Na koniec krótka lista rzeczy niedozwolonych…

  • Nożyczki, noże, ostrza do golenia
  • Łuki, strzały, pistolety, naboje i !!! HARPUNY! Nie można wziąć harpunów! Nawet małych! Szok.
  • Substancje łatwopalne, materiały pirotechniczne, gazy.
  • Materiały radioaktywne i kwasy.

To jest taka podstawa podstaw, ale jeśli ktoś wpadł na pomysł, żeby jednak zabrać coś z zakazanej listy, to może lepiej niech posiedzi w domu, ochłonie i poczyta gazetę. : )

Do zobaczenia na lotnisku,

Kasia i staś.


(Dynamiczne zmiany powodują, że czasem nie zdążę zaktualizować danych zaraz po ich zmianach dlatego potraktuj ten artykuł jak dobrą ściągę i sprawdź też czy nic nie uległo zmianie)

Autem po Europie – o tym nie zapomnij!

Wyruszając w podróż samochodem zarówno po Polsce jak i po Europie powinniśmy pamiętać o paru podstawowych rzeczach bez których nasz wyjazd może być narażony na spore nieprzyjemności oraz koszty (mandaty).

Aby zminimalizować szansę na nieprzyjemną konfrontację ze służbami mundurowymi stworzyliśmy podstawową listę wszystkiego co niezbędne.

W każdym kraju będzie nam potrzebny trójkąt ostrzegawczy, a w przypadku jazdy z przyczepką tych trójkątów musi być dwa. Na Łotwie i w Estonii niezależnie od tego czy ciągniemy przyczepkę czy nie potrzebne są dwa trójkąty.

W wielu krajach niezbędna jest kamizelka, nie tylko dla kierowcy ale i dla pasażerów. Dodatkowym wymogiem na Słowacji jest to, że muszą one się znajdować w kabinie pasażerskiej, a nie jak to często bywa w bagażniku.

Nasi południowi sąsiedzi zresztą mają największe wymagania co do wyposażenia w samochodzie.
Najbardziej liberalna pod tym względem jest Dania.
Jest kilka „smaczków” jak kliny pod koła, dodatkowe okulary korekcyjne, lina holownicza czy zabezpieczenie antywłamaniowe o których warto pamiętać wjeżdżając do niektórych państw.

W tabeli zaznaczyliśmy jeszcze, w którym kraju opony zimowe są wymagane, a w których nie.


Wyjeżdżając w podróż upewnij się, czy obowiązujące przepisy danego kraju  nie zostały znowelizowane.

Co prawda zgodnie z Konwencją Wiedeńską przejeżdżając przez dany kraj obowiązuje nas wyposażenie auta z którego jesteśmy, wiec nie powinniśmy dostać mandatu np. za brak klinów pod koła w Estonii, ale nie wiem czy warto wchodzić w sprzeczki podczas wyjazdu na wakacje.

Szerokiej drogi i przede wszystkim
BEZPIECZNIE!

Kasia i staś.

Co zabrać na wakacje w ciepłe kraje?

(Lista do pobrania na dole artykułu)

Wakacje to czas beztroski, relaksu i szeroko pojętego odpoczynku, czy to aktywnego, czy biernego…
Ale, ale… kto się pakował w walizkę na wyjazd, a potem w drogę powrotną, ten się w cyrku nie śmieje.

Nic tak nie psuje idealnego wyjazdu, który planowaliśmy miesiącami jak:

  • Zapomniana rzecz, która jest nam niezbędna
  • Nadmiar rzeczy, przez które w drodze powrotnej nasza walizka bardziej przypomina tira z arbuzami niż bagaż.

Jeszcze o ile mamy wykupiony All Inclusive to nie musimy się martwić o ciężar bagażu, bo transfer lotniskowy załatwi sprawę, to o tyle wyjazd organizowany samodzielnie lub bez zapewnionego transferu może doprowadzić nas do rwania włosów z głowy już na początku wyprawy.

Uprzedzając fakty:

transport publiczny – ciężko operuje się wielką walizką w zatłoczonym miejskim autobusie, metrze bądź pociągu.

taxi – jeśli jedziemy w 2 osoby to większy bagaż się zmieści, ale duże bagaże np. na 4 osobową rodzinę nie zawsze wejdą do przestrzeni bagażowej. Ot i klops.

Ale do rzeczy.

Poniżej znajduje się lista rzeczy do pobrania.
Dzięki niej łatwiej będzie Ci się spakować, bo wystarczy odznaczyć, co jest, a czego jeszcze brakuje.

Podzieliliśmy listę na najważniejsze, dobrze mieć, można mieć.

Mamy nadzieję, że dzięki tej liście wrócisz faktycznie z naładowanymi bateriami.

Pamiętajcie!!
Jeśli nie jedziecie w dzicz to tam też są sklepy i wszystko można ewentualnie dokupić.
Pralki też są w hotelach, nie trzeba zabierać całej szafy ; )

Jak się spakować na wakacje w mały plecak?!

Wyjazdy, wycieczki i szeroko pojęty odpoczynek kojarzy nam się z pełnym relaksem, w którym nie martwimy się zupełnie o nic.
I tak powinno być!

Prawda jest jednak taka, że większość z nas zadręcza się co wziąć, czego nie zapomnieć i jak się spakować, żeby nie targać potem na plecach czy w walizce tony niepotrzebnych rzeczy.

My jakiś czas temu byliśmy w Neapolu na krótkim urlopie na 6 dni. Spakowaliśmy się wtedy w małe plecaki (bagaż podręczny)!!!

Chcesz wiedzieć jak?! Obejrzyj ten film….